Odbiór mieszkania od dewelopera

Odbiór mieszkania

Wszyscy, którzy nabyli mieszkanie u dewelopera, z utęsknieniem wyczekują chwili, kiedy będą mogli delektować się zamieszkaniem w nim na dobre. Nim jednak ta upragniona chwila nastąpi, niezbędny jest odbiór mieszkania i pewnego rodzaju jego kontrola, dopóki jest ono w stanie deweloperskim. To zarazem ostatni etap, po którego pokonaniu wręczone zostaną nam klucze. Jako że nie jest to krok tak banalny, jak mogłoby się wydawać, wyjaśnimy, jak to wszystko wygląda od podszewki.

Odebranie mieszkania w obecności fachowca

To właściwie rozwiązanie optymalne. Osoba obeznana z budownictwem udzieli nam nieocenionego wsparcia w bardzo skrupulatnym odbiorze mieszkania. Jeśli wśród najbliższych takiej osoby nie mamy, a nie zamierzamy ponosić kolejnych kosztów, nie zaszkodzi zaprosić do potowarzyszenia przy tym etapie osoby, która miała już do czynienia z tą czynnością. Niemniej, obecność prawdziwego profesjonalisty (np. kierownik budowy) będzie niewątpliwie najlepsza, więc warto zastanowić się, czy z niej nie skorzystać. Tym bardziej, że kwota takiej usługi to koszt rzędu kilkuset złotych, a więc nie znowu tak wielki.

A jeśli chcemy zrobić to samodzielnie?

Gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy. Być może cieszy się i deweloper, który na taki pośpiech liczy, a (tak się zdarza w każdej branży) ma niecne intencje. Na odbiór mieszkania zarezerwujmy więc dzień, w którym mamy mnóstwo czasu, ponieważ parę minut zdecydowanie nie wystarczy. Raczej kilka godzin. Wszystko po to, by sprawdzić wszystko z należytą precyzją i uwagą. Nie bez powodu mówimy o dniu – pora dzienna i światło słoneczne sprzyjają wykryciu wszystkich ewentualnych mankamentów.

Oprócz sporej ilości czasu, wyposażmy się w kilka koniecznych narzędzi. Umowa i wszystkie załączniki to w tej sytuacji elementarz; to one określają przecież, jak musi prezentować się odebrane mieszkanie. Oczywiście, tzw. „papiery” sprawy nie załatwiają – tak samo przyda się nam poziomica, możliwie najdłuższa, a także kątownik. Choć mowa o dniu, porządna latarka i gruba kartka również powinny należeć do naszego podręcznego bagażu. Zadbajmy jeszcze o zapalniczkę oraz zapałki. Gdy to wszystko mamy, wystarczy dodać jeszcze czujność – możemy wtedy ruszać na odbiór.

Kluczowe czynności w trakcie odbierania mieszkania od dewelopera

Na dobry początek, zweryfikujmy zgodność stanu mieszkania z umową. Najbardziej liczy się w tym kontekście załącznik w postaci planu mieszkania. Niech będzie on naszym kompasem podczas spaceru po mieszkaniu i sprawdzaniu, czy wielkość i układ pomieszczeń się zgadza. Podobnie z wielkością drzwi oraz otworów okiennych. Gdy mamy już to za sobą, czeka na nas sprawdzenie wysokości pomieszczeń oraz faktu, czy jest ona identyczna w każdym z nich. Jeżeli to wszystko przebiegło pomyślnie, pora na etap kolejny.

W tym następnym przydadzą się wspomniane narzędzia. Kątownik, jak wskazuje nazwa, posłuży nam do sprawdzenia kątów, przy czym powinny być one raczej proste. Wyjątkiem są projekty, które nakreślają inny scenariusz, choć to rzadkość. Poziomica sprawdzi się w weryfikacji pionu ścian oraz poziomu wylewki. Dlatego poziomica powinna być jak najdłuższa, ponieważ taka zapewnia doskonały pomiar.

Ściany i wylewki powinny cechować się gładkością – muszą być pozbawione pęknięć czy dowolnych śladów po naprawach. Dlatego powinniśmy zwrócić na to szczególną uwagę. Jeśli chodzi o wylewki, muszą mieć dylatację. Rozumiemy przez to szpary przebiegające wzdłuż ścian i między pomieszczeniami – dokładnie; takie szpary są wskazane, a nie niemile widziane. Przy opisywanej kontroli przydaje się właśnie latarka – strumień światła skierowany z bocznej perspektywy wychwyci nierówności, uzupełniając demaskatorską moc światła dziennego. Nie tylko zresztą nierówności, ale wszelkie mankamenty. Gdy takie dostrzeżemy, spytajmy obowiązkowo o ich źródło.

Następnie sprawdźmy drzwi i okna, a ściślej, fakt, czy funkcjonują bezproblemowo przy otwieraniu i zamykaniu, a także ich szczelność. Tu właśnie swoją funkcję spełni kartka (musi być odpowiednio gruba). Gdy otworzymy okno, umieśćmy kartkę na framudze i okno zamknijmy. Jeżeli okna są szczelne, kartka nie powinna się wtedy wysunąć. Być może drzwi wejściowe mają być wzbogacone atestem – wówczas przy ich sprawdzaniu powinniśmy dostać do ręki odpowiedni dokument.

Nie możemy zlekceważyć później parapetów oraz balkonów. Przy tych pierwszych, chodzi o zweryfikowanie, czy ich budulcem jest materiał określony w umowie. Sprawdzenia domaga się też ich spad, ponieważ jeśli ten jest nieodpowiedni, może stać się przyczyną zalania mieszkania. Identycznie, sprawdzić trzeba spad balkonu; z tego samego zresztą powodu. Balkon może być wyłożony płytkami – w takim przypadku obstukajmy je, aby upewnić się, czy słyszymy wtedy „głuchy” dźwięk. Byłby to kiepski sygnał, ponieważ dostajemy z nim wiadomość o pustej przestrzeni pod kafelkami. Wtedy mogą one odpadać.

Kolejnym krokiem jest sprawdzenie instalacji, przy czym najłatwiejsze jest to w przypadku tej wentylacyjnej. Czynność tę ułatwi nam zapalniczka. Kiedy jej płomień przyłożony do otworu wentylacji „ukłoni się” w jego kierunku, świadczy to o właściwym ciągu wentylacyjnym. To świetnie, ponieważ nie musimy się martwić wówczas o problemy z grzybami, pleśnią i wilgocią. Jeśli chodzi o instalację elektryczną, pierwsze na ruszt idą punkty świetlne i gniazdka, bowiem ich rozmieszczenie także musi być zgodne z planem. Aby jednak sprawdzić funkcjonowanie elektryki, zamontujmy w każdym punkcie świetlnym oprawkę z żarówką, a następnie zapalmy wszystkie jednocześnie. Gdy ujrzymy miganie bądź – o zgrozo – „pójdzie” bezpiecznik, oznacza to, że zdiagnozowaliśmy kłopot, w związku z czym instalację elektryczną czekają korekty.

Pozostało nam jeszcze kilka instalacji. Kto powiedział, że odbiór mieszkania od dewelopera to sielanka? Niestety, instalacje gazowa, grzewcza i wodna nie należą do nieistotnych, a ich sprawdzenie nie należy do zbytnio łatwych. Instalacja gazowa i jej szczelność domaga się użycia profesjonalnego sprzętu (stąd wspomniana na początku opcja towarzystwa fachowca). Instalacja wodna jest trudno sprawdzalna, skoro nie zamontowaliśmy jeszcze dedykowanych jej urządzeń. Grzewcza może być sprawdzona… tylko w sezonie grzewczym.

Jakie mamy więc wyjście? Jesteśmy otóż w stanie sprawdzić rozlokowanie punktów wodnych oraz kanalizacyjnych, jak i również położenie grzejników. Zawory przy kaloryferach powinny obracać się ze względną swobodą, dlatego też i ten parametr możemy sprawdzić.

A co z protokołem odbioru mieszkania?

W nim powinny znaleźć się wszelkie wykryte przez nas niedociągnięcia. Właśnie temu służy tzw. protokół odbiorowy. W świetle prawa jedynie słowo pisane zobowiązuje, dlatego jest to element niebagatelnej wagi. Gdyby deweloper zachęcał nas do ustaleń ustnych i pozostania przy nich, zachowajmy się asertywnie i nie idźmy na takie propozycje.

Oprócz wypisania mankamentów, w protokole powinien też zostać zapisany termin, wraz z którym mankamenty te muszą być wyeliminowane. Jest to równie ważne, co i sam wykaz usterek – dlatego jeżeli deweloper grymasi i nie chce wpisać usterek, ani daty ich usunięcia, nie podpisujmy protokołu wcale. Podpisywanie go nie powinno mieć miejsca także i wtedy, gdy wady mieszkania uniemożliwiają zamieszkanie w nim. Takie wady wymagają umówienia na następną wizytę i te same czynności zwieńczone już jednak podpisaniem protokołu.

Pamiętajmy: jeśli niektóre wady odkryjemy już po podpisaniu protokołu, nie zwolnią one z odpowiedzialności dewelopera. Jest coś takiego jak prawo rękojmi; zapewnia ono, że właściciel, który kupił mieszkanie od dewelopera, jest w stanie dochodzić swych praw przez okres trzech lat od chwili odbioru mieszkania. Jest to z pewnością wiadomość bardzo pocieszająca, choć nie ukrywamy, że wolelibyśmy życzyć uniknięcia podobnych (jak by nie było) komplikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *