Brak komentarzy

ZAPACH CZERWCA

Czy ktoś mógłby w jakiś magiczny sposób zatrzymać zapach czerwca i sprzedawać go w słoikach? Kupowałabym regularnie! Bo czy jakikolwiek miesiąc w roku pachnie tak cudownie jak właśnie czerwiec? Jest jak obietnica wszystkiego, co najlepsze. Totalnej beztroski, długich dni i krótkich nocy, energii do działania, spacerów, wycieczek, ciepłej wody w jeziorze i spontanicznych zmian planów.

Zapraszam Cię dziś na historię o moich tęsknotach za letnimi miesiącami z dawnych lat. Na kadry, które opowiedzą więcej niż wszystkie moje słowa. Na kadry pełne czerwcowych smaków i zapachów. Pełne zieleni, traw, zbóż i natury. Na końcu opowiem Ci o doskonałym „Spacerowym sprayu” pachnącym ziołami i trawą cytrynową, który po pierwsze działa, a po drugie sprawił, że przestałam się tak panicznie bać kleszczy.

Zapach czerwca

Czerwiec jest miesiącem, kiedy tak trudno jest mi wybrać na co mam ochotę do jedzenia, bo wszystko wydaje się najpyszniejsze. Najpiękniej czerwcowy świat pachnie mi około 20:00. Kiedy upał już trochę odpuszcza, a gorące, popołudniowe powietrze miesza się z tym przyjemnym i kojącym, które przynosi chłodny wieczór. Kiedy jaśmin, piwonie, czarny bez, zboża i trawy, koniczyna i akacje uwalniają całą swoją esencję i sprawiają, że spacerując czuję się jakbym była pijana od tych zapachów. Lato! Sam środek roku. I czerwiec, który tymi zapachami przywołuje we mnie taki ogrom wspomnień z dzieciństwa, z liceum, ze studiów, że mam wrażenie, jakbym oglądała film ze sobą w roli głównej. 

Gdy byłam mała…

Każdy wdech tego pachnącego, letniego powietrza przenosi mnie gdzieś, gdzie już byłam. I jest to tak cudowne uczucie!

Wspominam koniec szkolnego roku w podstawówce i tę ekscytację, że to już!
Że gdy tylko wrócę do domu i zdejmę granatową spódnicę i białą bluzkę, którą uszyła mi babcia, a świadectwo odłożę do szuflady, to mogę wskoczyć w krótkie spodenki i koszulkę z Myszką Miki. Mogę założyć trampki, które pod koniec wakacji będą miały dziury na dużym palcu i mogę robić co tylko mi się podoba.
Mogę nudzić się jak mops, skakać po sianie i chodzić nad rzekę u babci.
Mogę zbierać papierówki pod starą jabłonką i zanieść je do babcinej kuchni z prośbą o kolejną szarlotkę i szklankę mleka.
Mogę bawić się z dzieciakami na osiedlu w dwa ognie, Króla Skoczka, w chowanego i podchody.
Mogę robić „widoczki”, czyli ukrywać małe skarby zakopane w ziemi pod kawałkiem szybki ( pamiętasz? ). Mogę godzinami grać z koleżankami w gumę, jeść nieprzyzwoite ilości cytrynowych rożków z małego spożywczaka u pana Krzycha i jeździć z mamą autobusem numer 17 w gości do cioci Irenki.

Szalone czasy liceum

Wspominam czasy liceum, gdy to właśnie z końcem czerwca zaczynał się okres wypadów nad jezioro, o które zawsze musiałam błagać rodziców conajmniej przez tydzień wciąż słysząc „nigdzie nie pojedziesz”, by w końcu jakimś sposobem ich udobruchać.
Pierwsze miłości, z krótkim terminem ważności, bo tylko do końca wakacji. Mimo obietnic, że to na zawsze i aż po grób. Wszystkie te zauroczenia, zakochania do nieprzytomności i złamane co roku serce.
Opaloną na heban skórę i rozjaśnione słońcem długie do pasa włosy.
Ogniska, przy których siedziałam w swoim ulubionym, brązowym polarze, pijąc naprawdę tanie wino i krzywiąc się przy tym niemiłosiernie.
Spanie pod gwiazdami na wątpliwie napompowanym materacu. Do dziś nie wiem jak to możliwe, że te komary mi nie przeszkadzały.
Spacery osiedlowymi uliczkami, przesiadywanie na ławkach ukrytych w cieniu starych drzew z licealną przyjaciółką i palenie pierwszych papierosów. A potem powroty do domu, smarowanie śmierdzących papierosami palców liśćmi orzecha i ta pewność, że rodzice na pewno nie wyczują.

SMS-y wysyłane po kryjomu z Nokii mojego taty, bo przecież swojej nie miałam.
I modlitwa o to, by odpowiedź doszła na tyle szybko, by tata się nie zorientował. 

Moje zakochanie

Wspominam moje studia. Pierwsze konkretne, klubowe imprezy, tańce w białych spodniach, które najlepiej podkreślały opaleniznę – umówmy się.
Tę wolność i powolne odcinanie pępowiny.
Długie, letnie wieczory spędzone nad książkami, bo przecież nie udało mi się podejść w sesji do tych pożądanych terminów zerowych i ups, po raz czwarty trzeba było spróbować zdać biotechnologię.
Pierwsze randki z Tomkiem. Wymykanie się z domu. Najpierw na wieczór, potem na weekend, a na koniec na kilka lat do Warszawy. Bo to w końcu miłość już tak naprawdę!
Nasze bardzo nisko budżetowe wakacje w przyczepach kempingowych gdzieś w Gdyni i w namiocie z Biedronki w Barcelonie.
Lato i letnie zakochanie! W Tomku i w Warszawie. 

Nowa historia

I przez długi, bardzo długi czas czułam potworny lęk przed tym, że te wspomnienia stracę bezpowrotnie.
Że z każdym rokiem w mojej głowie coraz mniej tych letnich, czerwcowych dni, tych wakacji u babci, tych licealnych wybryków i warszawskich zbyt krótkich nocy.
Ogarniał mnie strach za każdym razem, gdy uświadomiłam sobie, że nie mam już ani jednej babci, i że już nigdy nie zjem tego, co ugotowały.
I za każdym razem, gdy poczułam pierwszą, czerwcową mieszankę zapachów to chciało mi się płakać i śmiać jednocześnie.
I gdy ktoś pytał mnie czy gdybym mogła to czy cofnęłabym czas, zawsze odpowiadałam, że najbardziej na świecie chciałabym wrócić choć na jeden, krótki tydzień do mojego dzieciństwa w czerwcu.

Do dzieciństwa, w którym mało było zakazów i straszenia, a dużo beztroski i niesamowitych przygód.
Do dzieciństwa, w którym na zadrapania najlepszy był kompres z babki albo ślina.
I w którym większość problemów rozwiązywała czerwona oranżada i gumy kulki. 

I zupełnie nowe wspomnienia

A potem pojawiły się na świecie moje dzieci, a ja nawet nie zauważyłam kiedy całą swoją siłę zamiast w trzymanie się kurczowo swoich wspomnień zaczęłam wkładać w to, żeby oni mieli podobne.
Żeby im też lato kojarzyło się z cudownymi wakacjami i najlepszym na świecie jedzeniem.
Żeby na myśl o jakimś czerwcu w swoim życiu wspominali moje racuchy z jabłkami, które robiłam im wczesnym rankiem w małym domku nad Narwią u cioci Moniki, gdy jeszcze smacznie spali.
Albo jagodzianki z jagodami, które pomagali mi zbierać w lesie niedaleko Pułtuska.
Chciałabym, żeby pamiętali wszystkie te wycieczki, na które ich zabieram, choć zazwyczaj kręcą nosem.
Te spacery nad rzekę, choć przecież wiem, ze woleliby zostać w domu i grać w Minecrafta.
Intuicja podpowiada mi, że będą mi za to kiedyś wdzięczni. Albo, że przynajmniej uśmiechną się nie raz na myśl o tych letnich dniach. 

Jedziemy na wieś

Uwielbiam na nich patrzeć, gdy robią wędki z patyków i udają, że łowią ryby w małym strumyku.
Albo gdy z buziami umorusanymi truskawkami leżą w hamaku i czytają swoje komiksy.
Gdy mówią, że „las tak pięknie pachnie Mamo” i gdy pieką swoje kromki chleba nad ogniskiem, bo przecież kiełbasy nie tkną. Patrzyłam na moje dzieci, które z brzuchami pełnymi ciepłych racuchów z jabłkami leżą na trawie i zastanawiają się co takiego przypominają różne chmury. Na ich ogromną kreatywność podczas zabawy, tuż po tym, kiedy powiem im, że u cioci Moniki wifi nie ma i nie będzie. Nici z Minecrafta, idziemy nad rzekę!
Czytałam książkę w fotelu patrząc jak chłopcy zajmują się malutkim Luckiem.
I co chwilę chwytałam za aparat, żeby złapać tych momentów jak najwięcej.

Te zdjęcia powstały podczas jednego z takich czerwcowych dni. U mojej przyjaciółki Moniki na wsi.
Kolejne wspomnienie do kolekcji. Kolejne zdjęcia wywołane do albumu.

Lasoterapia i łąkoterapia.

Na koniec tego wpisu będzie o kleszczach, bo ilekroć wrzucam takie zdjęcia dostaję wiadomości „wszystko piękne, ale ja boję się kleszczy”. I ja to rozumiem. Też się bałam i czasami jeszcze boję. Ale uznałam, że ważniejsze niż ten strach i te małe cholery, których jest jakieś totalne zatrzęsienie, jest dla mnie to, by jak najczęściej mieć okazję do dni takich jak te na zdjęciach. Do beztroski i takiego wręcz zanurzenia się w naturze. To najlepsze wspomnienia moich dzieci i najlepsza terapia dla mnie. Lasoterapia lub łąkoterapia – jak kto woli.

Cholerne kleszcze + magiczny spray

Oto moje odkrycie – magiczny spray „Mieszanka Spacerowa” od Klaudyny Hebdy. Klaudyna to aromaterapeutka, z którą mam ogromną przyjemność współpracować od jakiegoś czasu. Nie wiem czy miałaś już okazję wypróbować produkty, które tworzy. Na przykład moje ukochane olejki : „Na dobry sen” albo „Na silne emocje”. Bardzo i z całego serca polecam. Używam ich codziennie. Ten na silne emocje noszę w torebce w formie wygodnego roll ona i smaruję skronie, łuk Kupidyna, szyję i nadgarstki kilka razy w ciągu dnia.
Tutaj możesz przeczytać więcej o tych olejkach:

Jak dobrze zakończyć dzień? Moje sposoby na dobry sen.

No dobrze to teraz pora na kleszcze i sposób na to, by się przed tym „dziadostwem” uchronić.
Ja się kleszczy bardzo bałam. Jako dziecko o nich nie myślałam i szczerze powiedziawszy nawet nie wiem czy jakiegokolwiek w życiu miałam. Potem urodziłam swoje dzieci i strach przed kleszczami powrócił. No bo jak mam im pozwolić na te wszystkie szalone zabawy w trawie, kiedy mogą przecież złapać tego strasznego kleszcza. Dlatego więc obsesyjnie oglądałam moich synów po każdym wyjściu na dwór. Raz jeden kleszcz zdążył się wbić Marcinkowi w tył głowy, ale był w jego ciele bardzo krótko. Zazwyczaj wszystkie znajdowałam na ubraniach, dopiero szykujące się do ataku.

Potem dostałam od Klaudyny „Mieszankę Spacerową” czyli bardzo intensywnie pachnący spray.
Oto lista olejków użytych do mieszanki: olejek golteriowy, olejek cytronellowy, olejek z trawy cytrynowej, olejek miętowy, olejek z eukaliptusa cytrynowego, olejek z drzewka herbacianego, olejek rozmarynowy, olejek grapefruitowy, naturalny wyciąg ze skórki grapefruita. Sporo tego prawda? Dla człowieka zapach jest przyjemnie cytrynowy, orzeźwiający. Dla kleszczy śmierdzi okrutnie. Do tego stopnia, że pomimo naprawdę bardzo intensywnego testowania, tarzania się w trawie, biegania po łąkach i chodzeniu po lesie pod gałęziami, na ubraniu nie przynieśliśmy ANI JEDNEGO KLESZCZA!

Spray służy do pryskania ubrań, a nie skóry. Ja zrobiłam pewnego dnia mały eksperyment i wymieszałam niewielką ilość „Mieszanki spacerowej” z oliwką do ciała i dopiero w takiej formie nałożyłam na odsłonięte części ciała. Wówczas nie ma mowy o żadnych podrażnieniach. Więcej informacji o tej mieszance i odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania (np. czy można ten spray stosować u zwierząt) znajdziesz na stronie Klaudyny (KLIK!).

Jest też coś na komary!

Pozostając w temacie insektów pokażę Ci jeszcze dwa produkty, które u mnie sprawdziły się bardzo dobrze podczas czerwcowych wieczorów. Świeca Włóczykija, która zapalona wydziela intensywny, ale przyjemny cytrusowy zapach. W małym domku na wsi u Moniki, tego wieczoru nie ukąsił nas żaden komar. To jest jakaś magia. Skład? Trawa cytrynowa, cytronela, eukaliptus cytrynowy oraz rozmaryn.

Zabrałam też ze sobą mój dyfuzor, bo mam aktualnie ogromną „fazę” na olejki eteryczne i zapachy. Tym razem do dyfuzora, dla wzmocnienia efektu dodałam kilka kropel olejku cytrynowego. W sklepie Klaudyny znajdziesz olejek „… i komar nie siada” dedykowany w 100 % walce z komarami.

Wszystkie produkty na kleszcze i komary (spray, olejek eteryczny i świecę) możesz kupić aktualnie w zestawie.
Tutaj zostawiam LINK.

Dodatkowo na hasło „basiaszmydt5” otrzymujesz rabat 5 % na wszystkie produkty w sklepie klaudynahebda.pl

  • Spray na kleszcze „Mieszanka spacerowa” –> KLIK
  • „Świeca Włóczykija” na komary –> KLIK!
  • Olejek do dyfuzora „… i komar nie siada” –> KLIK!
  • Zestaw, czyli wszystkie ww produkty –> KLIK!

Jakie jest Twoje, najbardziej miłe, najprzyjemniejsze wspomnienie z dzieciństwa, liceum, czasów studiów? Jakie wspomnienie przywołuje w Tobie zapach czerwca?

Życzę Ci wspaniałego lata! Nie pozwól, by komary albo wstrętne kleszcze zepsuły Ci zabawę <3

Wpis powstał we współpracy z Klaudyną Hebdą.

Artykuł pochodzi z

Brak komentarzy

Dom szeregowy czy mieszkanie w bloku: jak wybrać i co wziąć pod uwagę?

utworzone przez Mur-Bet | czerwiec 24, 2021

Bogata oferta mieszkań oraz domów, jaką dostarczają nam obecnie deweloperzy, może zawrócić w głowie. Ostateczny wybór sprowadza się jednak do tego, co zawsze: rozważenie wszystkich potrzeb oraz zestawienie ich z możliwościami finansowymi kupujących.

Dojazdy do szkoły i pracy, czyli dobra lokalizacja

Jak widzą wszyscy, lokalizacja to jeden z najważniejszych czynników, które wpływają na cenę nieruchomości. Ma to bowiem niesamowicie duży wpływ na styl naszego życia oraz oszczędność czasu: na to, ile czasu poświęcamy na codzienne dojazdy, zawożenie dzieci do szkoły czy przedszkola, jak planujemy swoje codzienne aktywności, jak spędzamy czas wolny, jak blisko są sklepy oraz gdzie blisko możemy udać się, aby wypocząć. Warto pamiętać o tym szczególnie, kiedy decydujemy się na dom szeregowy za miastem. Mieszkanie w bloku może być bowiem znacznie lepiej usytuowane, np. niedaleko miejsca, w którym pracujemy lub w pobliżu przedszkoli oraz szkół.

Metraż i dodatkowa przestrzeń dla każdego.

jest to drugi najważniejszy czynnik, według którego wybieramy nieruchomość. Większy metraż domu szeregowego, to nie tylko większe koszty, ale również liczne udogodnienia oraz zalety. Każdy będzie mógł mieć swój własny kąt, kuchnia będzie przestronna, a salon ustawny. Obecny będzie również garaż oraz przydomowy ogródek. Są to cechy, które sprawiają, że wiele osób wybiera właśnie domy szeregowe.

W jakim bloku mieszkanie?

Budownictwo wielorodzinne to już nie to samo przygnębiające budownictwo z wielkich płyt, co kiedyś. Kupując mieszkanie od developera możemy stać się posiadaczami lokalu w bardzo estetycznej przestrzeni, w budynku ze stylowym zagospodarowaniem, ładną elewacją, zadbaną klatką schodową, a także z licznymi udogodnieniami, np. parkingiem, widną, placem zabaw, zieloną przestrzenią, czy nawet siłownią lub basenem dla mieszkańców.

Naprawy oraz utrzymanie a czas.

Zarówno dom szeregowy, jak i mieszkanie kupione od developera są znacznie mniej kłopotliwe w utrzymaniu oraz tańsze niż domy wolnostojące. Nadal jednak, jeżeli mowa o łatwości “obsługi” wygrywają mieszkania w zabudowie wielorodzinnej. Dlaczego? Głównie ze względu na to, że za problemy odpowiada właściciel – zarządca budynku. Dom szeregowy ma również więcej pomieszczeń niż mieszkanie, a to powoduje, że koszty utrzymania budynku są większe.

Blok czy dom szeregowy?

Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, nie ma tu złych odpowiedzi. Decyzja bardzo często zależna jest od trafienia na bardziej korzystną ofertę. W ofercie naszego biura znajdziesz wszystkie nieruchomości – domy na sprzedaż, mieszkania na sprzedaż, domy szeregowy, a także mieszkania deweloperskie, o jakim marzycie Ty i Twoja rodzina!

MUR-BET

Wybudujemy Twój wymarzony dom, poprowadzimy Twoją inwestycję od A do Z. Zajmujemy się kompleksową obsługą inwestycji budowlanych, od stanów surowych, po wykończenia pod klucz.

Zakup nieruchomości to poważna decyzja na całe życie. Aby nabyć własne mieszkanie trzeba przygotować odpowiednią sumę pieniędzy, a także skompletować szereg dokumentów. Oprócz ceny mieszkania, przy zakupie należy także uwzględnić dodatkowe opłaty, o których nie każdy…

Decydując się na kupno mieszkania od dewelopera, często odczuwamy niepokój związany z niepowodzeniem transakcji i utratą środków finansowych. Nasze obawy uzasadnione są niejednokrotną upadłością firm deweloperskich, co skutkuje, że odbiór mieszkania staje się…

Kiedy kupujemy nieruchomość, pierwszą rzeczą, nad którą zastanawiamy się, jest to, czy lepiej wybrać rynek wtórny czy pierwotny. Zarówno pierwsza, jak i druga opcja ma swoje zalety. Co więcej, kiedy dla jednej osoby niektóre cechy mogą być atutami, inna może je…

Zakup mieszkania jest inwestycją na całe życie i wiąże się z niebotycznymi kosztami. Nic dziwnego, że wiele osób decydując się na kupno mieszkania od dewelopera, chce się do tej czynności jak najlepiej przygotować.  Poniżej wyjaśniamy wszystkie istotne kwestie…

Nieruchomości to wciąż ten segment rynku, w który opłaca się inwestować. Jednak ceny domów i mieszkań na rynku pierwotnym zaczęły szybować w tym roku. Od czego zależy taka tendencja, jeśli w poprzednich latach można było kupić nieruchomość po bardziej atrakcyjnej…

Bogata oferta mieszkań oraz domów, jaką dostarczają nam obecnie deweloperzy, może zawrócić w głowie. Ostateczny wybór sprowadza się jednak do tego, co zawsze: rozważenie wszystkich potrzeb oraz zestawienie ich z możliwościami finansowymi kupujących. Dojazdy do szkoły…

Sytuacja ekonomiczna w Polsce nie należy do idealnych. Inflacja rośnie, a ceny, także nieruchomości, idą w górę. Może to napawać lękiem i   budzić niepokój, warto więc mieć pewną wiedzę na temat rynku, aby podejmować dobre i świadome decyzje. Niezaprzeczalnie, jedną z…

Od lat i każdego roku specjaliści przyglądają się cenom zakupu i wynajmu nieruchomości. Kolejni wieszcze prorokują gwałtowny ich spadek w myśl zasady po każdej hossie musi nadejść bessa, albo dla odmiany jeszcze większy wzrost. W bieżącym 2021r. oczekuje się raczej…

Kupno mieszkania to duża inwestycja, dlatego jego wyboru należy dokonać we właściwy sposób. Obecnie dużą popularnością cieszy się rynek pierwotny nieruchomości, jednak klienci coraz chętniej rozpatrują możliwość zakupu mieszkania z rynku wtórnego. Jak wybrać idealne…

Przy sprzedaży domu lub mieszkania wiele osób korzysta z pomocy pośrednika nieruchomości. Pierwsze spotkanie z nim może być nieco stresujące, jednak jeśli dołożymy odpowiednich starań, to będzie również bardzo owocne. Jak przygotować się do wizyty pośrednika? O czym…

Udostępnij

Jak wygląda współpraca z nami?

1. Wybór

Pragnienie domu żyje w każdym z nas – Maya Angelou. Jeśli szukacie od dłuższego czasu swojego miejsca do zamieszkania, to warto zainteresować się naszą ofertę.

2. Akceptacja

Po wielu propozycjach następuje akcpetacja najlepszej nieruchomości, która odpowiada Twoim potrzebom.

3. Finalizacja

Po akceptacji następuje finalizacja całej transakcji, a ty zostajesz właścicielem nowej nieruchomości.

Copyright © MUR-BET 2021

|| MUR-BET INWESTYCJE || DEWELOPER || NIERUCHOMOŚCI || DOM NA SPRZEADŻ || MIESZKANIE NA SPRZEDAŻ || NIERUCHOMOŚCI NA SPRZEDAŻ ||

 • POZNAŃ • PRZEŹMIEROWO • LUBOŃ • KOMORNIKI • PLEWISKA • MOSINA • PUSZCZYKOWO • ROKIETNICA • KÓRNIK • SWARZĘDZ • SKÓRZEWO • BARANOWO • BORÓWIEC • CHYBY • DACHOWA • DASZEWICE • KONARZEWO • LUSÓWKO • PALĘDZIE • PRZEŹMIEROWO • ROGIERÓWKO • SKÓRZEWO • SZCZYTNIKI  • KOBYLNIKI • WYSOGOTOWO • ROSNÓWKO • CHOMĘCICE • DOPIEWO • DĘBIENKO • STĘSZEW • KROSNO • KIEKRZ • SADY • DĄBROWA • WALERIANOWO • ROSNOWO • SZRENIAWA • LUSOWO • DĄBRÓWKA

Copyright © MUR-BET Nieruchomości 2021

Projekt i wykonanie: Piotr Jeziorny piotr jeziorny strony internetowe luboń, komorniki, mosina, plewiska, puszczykowo, stęszew, skórzewo Piotr Jeziorny pozycjonowanie stron internetowych luboń, komorniki, mosina, plewiska, puszczykowo, stęszew, skórzewo

|| MUR-BET INWESTYCJE || DEWELOPER || NIERUCHOMOŚCI || DOM NA SPRZEDAŻ || MIESZKANIE NA SPRZEDAŻ || NIERUCHOMOŚCI NA SPRZEDAŻ ||

 • POZNAŃ • PRZEŹMIEROWO • LUBOŃ • KOMORNIKI • PLEWISKA • MOSINA • PUSZCZYKOWO • ROKIETNICA • KÓRNIK • SWARZĘDZ • SKÓRZEWO • BARANOWO • BORÓWIEC • CHYBY • DACHOWA • DASZEWICE • KONARZEWO • LUSÓWKO • PALĘDZIE • PRZEŹMIEROWO • ROGIERÓWKO • SKÓRZEWO • SZCZYTNIKI  • KOBYLNIKI • WYSOGOTOWO • ROSNÓWKO • CHOMĘCICE • DOPIEWO • DĘBIENKO • STĘSZEW • KROSNO • KIEKRZ • SADY • DĄBROWA • WALERIANOWO • ROSNOWO • SZRENIAWA • LUSOWO • DĄBRÓWKA

Brak komentarzy

BIK – jak usunąć nasze dane?

[ad_1]

Czy można „wyczyścić BIK”? Kto może tego dokonać i na jakich zasadach? Gdzie należy złożyć wniosek o usunięcie danych dotyczących naszych zobowiązań kredytowych?

Nasze dane trafiają do BIK za każdym razem, gdy staramy się o jakiś kredyt. Po jego udzieleniu te dane są aktualizowane przez bank co najmniej raz w tygodniu. Jeżeli spłacamy nasze zobowiązania terminowo, to nie mamy żadnych powodów do obaw. 

Gorzej jest w sytuacji, gdy mieliśmy lub dalej mamy zaległości w spłacie zobowiązań kredytowych i do tego zamierzamy skorzystać z kolejnego kredytu. Zwłaszcza jeżeli jest to kredyt na zakup nieruchomości. Zanim podpiszemy umowę przedwstępną, musimy upewnić się, że nasza historia kredytowa nie przeszkodzi nam w jego uzyskaniu.

Czyszczenie BIK, czy jest możliwe?

W Internecie możemy znaleźć mnóstwo firm specjalizujących się w tzw. czyszczeniu BIK. Prawda jest taka, że sprawy związane z zamieszczaniem i usuwaniem naszych danych z bazy BIK reguluje prawo bankowe. Możemy usunąć tylko te dane, na które pozwala nam prawo. 

Możemy zrobić to samodzielnie bez żadnych dodatkowych opłat. Potrzebujemy tylko aktualnego raportu BIK, aby sprawdzić, co w nim się znajduje. W jaki sposób pobrać raport BIK przeczytacie w artykule => Jak pobrać raport BIK?

Możemy również skorzystać z pomocy firm, które specjalizują się w tej działalności. Pamiętajmy jednak, że one nie są w stanie zrobić nic więcej, aniżeli zezwala im na to prawo. Niestety zdarzają się firmy, które „żerują” na niewiedzy kredytobiorców i obiecują im „wyczyszczenie BIK-u”. 

Dlatego najpierw zorientujmy się, czy na pewno nasze dane kwalifikują się do usunięcia, a dopiero później zatrudnijmy specjalistów (jeżeli nie chcemy się tym sami zajmować). W przeciwnym razie grozi nam konieczność zapłaty wynagrodzenia, pomimo negatywnego załatwienia naszej sprawy. 

Jakie dane możemy usunąć z BIK?

Zanim odpowiem na to pytanie, przypomnę, że w artykule => BIK – co to jest i jak go sprawdzić znajdziecie odpowiedź na temat tego, jakie dane i jak długo są przetwarzane przez BIK. 

Mamy tylko 3 sytuacje, kiedy możemy złożyć wniosek o usunięcie lub korektę danych w BIK:

  • Chcemy odwołać zgodę na przetwarzanie danych o kredycie już spłaconym. Możemy to zrobić tylko w przypadku, jeśli kredyt był spłacany w terminie. Zanim jednak to zrobimy, zastanówmy się, czy jest sens usuwać dane, które pozytywnie o nas świadczą.
  • Minęło 5 lat od spłaty problematycznego kredytu i chcemy mieć pewność, że nie będzie on brany pod uwagę przy ocenie naszej historii kredytowej.
  • Zauważyliśmy w naszej historii kredytowej nieprawdziwe lub nieaktualne informacje i chcemy je skorygować.
Jakie dane mozemy usunac z BIK - BIK - jak usunąć nasze dane?

Gdzie składamy wniosek o usunięcie danych w BIK?

Pamiętajmy, że wniosek o korektę lub usunięcie danych składamy w instytucji finansowej, która przekazała te dane do BIK. Po pozytywnym rozpatrzeniu naszego wniosku bank przekaże informacje do BIK, który dokona zmian w naszym rejestrze.  Nie składamy żadnych próśb bezpośrednio do BIK, ponieważ on jest administratorem danych przekazanych przez instytucje finansowe i tylko one mogą zgłaszać aktualizację danych. 


Bernardeta Wiekiera - BIK - jak usunąć nasze dane?

Potrzebujesz konsultacji?

Jeśli planujesz wziąć kredyt hipoteczny, to świetnie trafiłeś. Wyślij do mnie zapytanie w sprawie bezpłatnych konsultacji. Więcej na ten temat przeczytasz, klikając w poniższy przycisk:


Przeczytaj również pozostałe artykuły z serii BIK:


Chcesz być na bieżąco?








[ad_2]

Importowane ze strony internetowej

Brak komentarzy

10 najważniejszych pytań o domy prefabrykowane

Dlaczego domy prefabrykowane w Polsce są jeszcze tak mało popularne? Dlaczego budowa z prefabrykatów wydaje się być droższa od budowy metodą gospodarczą? Co wykorzystywane jest do budowy domu prefabrykowanego i ile czasu trwa taka budowa? Zadaliśmy te wszystkie pytania specjalistce zajmującej się budową domów prefabrykowanych.

Dzisiaj zapraszamy na rozmowę z przedstawicielką firmy stawiającej domy prefabrykowane. Skorzystaliśmy z okazji i zadaliśmy jej 10 pytań, które nasuwały nam się jako pierwsze, gdy sami rozważaliśmy budowę naszego domu w tej technologii. Przeczytajcie nasz wywiad z panią Romą Stanisławską-Kostrzewą, pełnomocniczką zarządu firmy Budizol budującej domy prefabrykowane budiHOME.

Zaczynamy do kwestii, która od zawsze nas nurtowała…

Dlaczego, z Pani punktu widzenia, domy prefabrykowane to nadal mało popularne rozwiązanie wśród polskich inwestorów indywidualnych? Czy to przez skojarzenie z blokami z PRLu, wyższą wyceną budżetu budowy czy może po prostu boimy się nowości?

Wydaje mi się, że to wynika z tego, że przy prefabrykacji należy zupełnie przestawić myślenie o domu i przygotowaniu się do takiej inwestycji. Sama budowa i wykończenie domu trwają naprawdę bardzo krótko. My, jako wykonawca, jesteśmy obecni na placu budowy, w zależności od wielkości domu, od 20 do 40 dni – tyle nas widać na budowie. Zdecydowana większość prac, takich jak izolacje, wstawianie okien, robienie ścian, zbrojeń, łączeń i akcesoriów w środku odbywa się w naszych zakładach. 

Taki dom trzeba zaplanować bardzo dokładnie na etapie projektu, a nie na etapie, kiedy powstaje konstrukcja. Już wtedy decydujemy, gdzie będą np. punkty świetlne. To może się wydawać irracjonalne, ale do zrobienia takiego domu potrzeba od 120 do 180 rysunków indywidualnych (ok. 3-4 rysunków dla każdego elementu). 

Gdy już umówimy się z Klientem i naniesiemy na projekt, gdzie będą instalacje, przystępujemy do pracy w naszych zakładach. Przygotowujemy ściany wyposażone w peszle i instalacje, jak np. punkty świetlne, już tam są dodawane. Cały dom wykonywany jest z dokładnością do 1 cm. To, na co umawialiśmy się z Klientem na etapie projektu, jest faktycznie dostarczone.  

Wydaje mi się, że właśnie to „odwrócenie myślenia” jest trudne dla inwestora indywidualnego. To zdanie sobie sprawy, że sama budowa to krótki moment, ale przygotowanie projektu domu jest potrzebne o wiele wcześniej i jest bardzo dokładne. Jest oczywiście możliwość zmian już na placu budowy, ale nie są one wskazane. Właśnie dlatego tak ważne jest dobre przygotowanie. 

Jeżeli natomiast wspomnimy o cenie domu prefabrykowanego, to proszę zauważyć, że przy budowie metodą gospodarczą można sobie pozwolić na etapowanie prac. Można coś wykonać nieco później lub nawet tymczasowe wstrzymać budowę. My natomiast dostarczamy pełne elementy – ściana ma warstwę nośną, izolację, zamontowane okno i elewację. Dlatego trudno jest budowę domu prefabrykowanego etapować w taki tradycyjny sposób. 

Gdy my stawiamy dom prefabrykowany, jest on praktycznie gotowy z zewnątrz. W środku natomiast jest przygotowany do przeciągnięcia instalacji w naszykowanych do tego peszlach. Oznaczamy, że np. zielony peszel to elektryka, a czerwony to kanalizacja. Dzięki takiemu dokładnemu rozplanowaniu unikamy upychania instalacji, przez co mamy pewność, że są one dokładne i szczelne. Przy takim prowadzeniu prac jedyne, co można odłożyć na później, to właśnie wykończenie w środku. 

My cenę domu podajemy z góry, bierzemy za nią odpowiedzialność i dajemy na nią gwarancję. Natomiast w metodzie gospodarczej cena może się zmienić wraz z postępem budowy. Mówi się, że do planowanego budżetu należy doliczyć ok. 20-25% na nieprzewidziane wydatki, bo na pewno będą zmiany lub coś pójdzie nie tak. 

Wystarczy to porównać do zwykłego remontu łazienki w bloku, który przecież nie jest dużą inwestycją. Zakładamy sobie budżet i czas, a w praktyce na końcu okazuje się, że cena i okres remonty były zupełnie inne. Uważam, że prefabrykacji dostaje się trochę po głowie właśnie za to, że my wiemy to już z góry.

Jeżeli chodzi o porównanie do bloków z wielkiej płyty z PRL-u, to nie jest to do końca przypadek domów jednorodzinnych. Ma to pewne swoje odzwierciedlenie we współczesnych mieszkaniach, bo i tu, i tu jest prefabrykacja mieszkaniowa wielorodzinna. Przez pandemię deweloperzy bliżej przyglądają się prefabrykacji wielorodzinnej, bo rozwiązuje im wiele problemów, które już wcześniej dostrzegła Skandynawia. My, Budizol, ale i inni polscy producenci prefabrykatów budujemy bardzo wiele budynków w Szwecji czy w Norwegii. Tam ta technologia jest uważana za podstawową i właściwie innych się prawie nie wykorzystuje.   

Założyciel naszej firmy zaczynał swoją pracę jako młody inżynier w kombinacie budowlanym realizując właśnie bloki z wielkiej płyty. Widział wtedy i wady, i zalety, a jednak ta technologia bardzo mu się podobała. Obecna prefabrykacja znacznie różni się od tej z czasów PRL. To tak jakby porównać iPhone’a z telefonem stacjonarnym – główna idea jest ta sama, czyli łączymy się przez oba telefony, jednak możliwości i jakość tej łączności są nieporównywalne. 

Dlaczego Państwa firma wybrała budowę z prefabrykatów i dlaczego właśnie tę technologię polecacie swoim klientom? 

Uważamy, że jest to dobre połączenie tradycyjnego myślenia o domu masywnym (czyli na przykład murowanym) i nowoczesnej technologii oraz precyzji. Nasze domy są masywne, akumulacyjne oraz energooszczędne. Jeżeli się je odpowiednio doposaży, mogą być też zeroenergetyczne lub pasywne. Prefabrykacja keramzytobetonowa czy żelbetowa pozwala na to, żeby w tym samym zewnętrznym obrysie domu uzyskać nawet 4,5 – 5,5% dodatkowej powierzchni dzięki mniejszej grubości konstrukcji. Dla domu 150 m2 to jest ok. 7 m2 dodatkowej powierzchni użytkowej, czyli na przykład dodatkowa łazienka lub bardzo wygodna garderoba. Co więcej, w keramzytobetonowych stropach lub ścianach możemy zaprojektować pełne instalacje i dzięki temu w naszych domach nie musimy instalować dodatkowych np. kominów, grzejników i klimatyzatorów. Rekuperacja ma filtry antysmogowe, więc eliminujemy oczyszczacze powietrza, które normalnie zajmowałyby powierzchnię w domu. Instalowane przez nas stropy HCR wykorzystują grzanie lub chłodzenie radiacyjne. Dzięki temu wszystkiemu uzyskujemy jeszcze więcej powierzchni do zagospodarowania. 

Dzięki temu, że w najmniejszym szczególe mamy rozpracowane ściany i stropy w budowanym domu, możemy dostarczyć do środka 2,5 razy więcej punktów wymiany powietrza niż przewiduje obecna norma. Komuś dom akumulacyjny może kojarzyć się ze szczelnym, zamkniętym i nieoddychającym, a my w swoich domach dostarczamy o wiele więcej świeżego powietrza, szczególnie w sypialniach i częściach wypoczynkowych domu. Równocześnie keramzybeton bardzo dobrze utrzymuje bezwładność takiego budynku, o wiele lepiej niż w innych technologiach. Izolacyjność i szczelność też jest na bardzo wysokim poziomie. 

Bierzemy pod uwagę również bezpieczeństwo. Proponowane przez nas prefabrykowane żelbetowe schody są jedyną drogę ewakuacyjną dla mieszkańców piętra. 

Z czego robione są domy prefabrykowane? Jakie materiały są używane i jakie mają certyfikaty? Czy wykorzystujecie produkty z recyklingu? 

Używamy wyłącznie materiałów, które mają oznakowanie CE, czyli są zgodne z europejskimi dyrektywami związanymi z bezpieczeństwem użytkowania, ochroną zdrowia i ochroną środowiska. Żadne odpady przemysłowe ani materiały nieznanego pochodzenia nie są i nie mogą być wykorzystywane w naszych zakładach produkcyjnych. 

Nasz zakład wraz z liniami produkcyjnymi jest certyfikowany przez Nordcert – niezależną skandynawską agencję. Wydaje nam ona certyfikat raz na kilka lat oraz audytuje nas co kwartał. Wtedy sprawdzana jest nie tylko jakość naszych końcowych produktów, ale jednocześnie w jaki sposób prowadzimy gospodarkę magazynową, zakupy, jakich produktów używamy do wytworzenia naszych elementów, w jaki sposób zarządzamy logistyką. Certyfikowany jest również transport, czyli w jaki sposób wytworzone przez nas elementy trafią do swojego miejsca docelowego. 

Dodatkowo każdy nasz element jest indywidualnie numerowany i ma swój indywidualny kod QR oraz obowiązkowe kody deklaracji właściwości użytkowych.

Unia Europejska zaleca kontrolowanie wybiórczo ok. 10% elementów. My natomiast kontrolujemy wszystkie 100% elementów. Robimy to dlatego, że czujemy odpowiedzialność za konstrukcje, które tworzymy. Dotyczy to zarówno trzydziestosześciometrowych słupów na magazyn wielkiej firmy, jak i na indywidualny dom pana Kowalskiego. Kontrola jakości to bardzo ważny dział w naszej firmie.  

   

Każdy element ma również nieobowiązkową deklarację środowiskową EPD. Opisujemy w niej właśnie, z jakich materiałów i półproduktów wykonany jest dany element. Klient może sobie porównać EPD różnych dostawców i wybrać ten bardziej ekologiczny. My się swoich produktów absolutnie nie wstydzimy, dlatego właśnie wypełniamy tę dobrowolną deklarację. 

U nas naprawdę nie ma możliwości wykorzystania materiałów, które nie są wysokiej jakości. Z naszych produktów korzystają korporacyjni gracze wysokiej klasy, którzy wymagają od nas najwyższej jakości. Nasze certyfikaty muszą być nawet załączone do umowy. 

Produkcja prefabrykatów jest tak dokładna, że odpady w jej trakcie są minimalizowane. Jeżeli jednak któryś element uszkodzi się (np. podczas transportu pęknie płyta), to jest gruzowany. Następnie ten gruz jest odkupowany przez inne firmy, które wykorzystują go do budowy dróg i autostrad. Nie ma możliwości, żeby taki element był „naprawiony”, ponieważ nie przejdzie kontroli jakości. 

Czy tak szczelna kontrola jakości przekłada się na użytkowanie takich domów? Jak trwałe są domy prefabrykowane?

To właściwie jest pytanie o trwałość keramzytobetonu, który jest przecież najtrwalszym materiałem budowlanym. Jego normy przewidują, że w zależności od typu elementu, przeżyje on od 70 do 100 lat. To właśnie ze zbrojonego betonu buduje się stadiony, mosty i inne skomplikowane konstrukcje, ale i nasze domy jednorodzinne. Trwałość betonu jest naprawdę nieporównywalna do cegły, silikatów czy drewna.  

Które elementy firma sama produkuje, a jakie zamawiane są z zewnętrznych firm i montowane w Waszych domach?

Instalacje grzewczo-chłodzące oraz okna i drzwi są zamawiane od firm partnerskich, sprawdzonych i certyfikowanych, które spełniają wymogi dla konkretnego domu. Nie wykonujemy też instalacji na miejscu. Są one robione przez specjalistów branżystów. Nasze domy są przygotowane pod te instalacje – wystarczy je tylko przeciągnąć. Jednak już konkretne kable lub rury kładzie branżysta na budowie. Poza tym wszystko już powstaje w naszych zakładach – ściany, stropy, ścianki działowe, schody, cały dach. 

Na przykład kubik kotłowni, jako specjalne oddzielne pomieszczenie, tworzą ściana nośna, warstwa izolacyjna i warstwa elewacyjna. Do tego wstawiamy okno, które jest zamówione od naszego partnera, ale montowane w naszych zakładach. To my odpowiadamy za wykonanie izolacji montażu okien. 

Dzięki temu, że gotowe elementy składane są w zakładach, dom powstaje w kontrolowanych warunkach. Nikomu się nie spieszy, nie pada, nie jest za zimno lub zbyt ciepło, ani nie jest to zostawione w połowie pracy. Okno wstawione w ścianę z warstwami izolacyjnymi musi najpierw przejść kontrolę jakości, a dopiero potem jedzie na budowę. 

Czy firma buduje również fundamenty?

Fundament jest opcjonalny. Możemy wykonać fundament lub klient może to zrobić we własnym zakresie. Wtedy jesteśmy w kontakcie z wykonawcą, żeby upewnić się, że możemy posadowić nasz dom na tym fundamencie. Może to być zarówno płyta fundamentowa, jak i tradycyjny fundament. 

Które zmiany w gotowych projektach domów są możliwe do zrobienia? Czy można wybrać inną markę okien lub urządzeń, niż te od partnerów firmy?  

Akurat wybranie przez Klientów innych marek nam się jeszcze nie zdarzyło, ale tak, jest to możliwe. 

Natomiast problemem może być zmiana wielkości otworów okiennych. Wtedy zmienia się bilans cieplny oraz zmieniają się instalacje, które przechodzą w okolicach tego okna. Oczywiście dostosowujemy się do próśb naszych Klientów, ale jest to duża zmiana. 

Ile czasu czeka się na taki dom? Ile czasu przed rozpoczęciem budowy należy podpisać z Państwem umowę na budowę?

Do rozpoczęcia budowy trzeba mieć wydane pozwolenie na budowę i przygotowaną działkę, wyposażoną w media. Od tego momentu potrzebujemy od 30 do 60 dni, w zależności od tego jak duży jest dom. Jest to czas na przygotowanie, produkcję, transport materiałów i montaż. To jest czas budowy, który deklarujemy na początku i z którego się wywiązujemy. 

Jednak to, jak wcześnie trzeba się do nas zgłosić, zależy trochę do tego jak przygotowana jest działka, czy są wydane warunki zabudowy i czy Klient ma już pozwolenie na budowę. Tutaj dużo czasu konsumuje administracja, na którą nie mamy wpływu. Jeżeli warunki zabudowy, a potem pozwolenie na budowę są sprawnie wydane, a potem równie sprawnie przebiega podpisanie umowy przedwstępnej i umowy na budowę domu, to wystarczy ok. 3 miesięcy. 

Pomagamy naszym Klientom przy uzyskaniu pozwolenia na budowę, ale nie zajmujemy się bezpośrednio załatwianiem spraw w urzędzie. Pomagamy na przykład w interpretacji warunków zabudowy. Klienci często pytają nas, o jakie warunki muszą wystąpić, aby zbudować nasz dom lub który z naszych domów będzie spełniał już wydane warunki. Koordynujemy ten proces z klientem albo z architektem, który robi na zlecenie klienta proces adaptacji projektu i planuje nasz dom na konkretnej działce. 

Jak musi być przygotowana działka, żeby zacząć na niej budowę domu prefabrykowanego?

Wystarczy standardowe przygotowanie pod budowę domu. Potrzebne będą prąd, woda oraz miejsce na zorganizowanie zaplecza budowy, które zapewniamy już sobie sami. Jeżeli działka ma trudne warunki glebowe, należy najpierw zrobić badanie geologiczne. Jeżeli okaże się, że potrzebna jest wymiana gruntu, służymy konsultacją i możemy polecić partnerów, ale sami się tym nie zajmujemy.  

Gdy jest już prawomocne pozwolenie na budowę, wkraczamy na plac budowy, organizujemy się, stawiamy dźwig, ewentualnie wykonujemy fundament. Dalej już sami wykonujemy cały proces budowy domu. 

Jak wygląda dojazd na budowę? Czy może się zdarzyć, że dźwig nie będzie w stanie wjechać? 

Konsultujemy z klientami warunki dojazdu na ich działkę. Klienci przysyłają nam nawet zdjęcia i mierzą najwęższe przesmyki na drodze. Nawierzchnia drogi nie jest istotna, dopóki droga jest po prostu przejezdna i samochód się w niej nie zakopie. Tu bardziej chodzi o szerokość drogi, bo samochód musi przejechać przez konkretny przesmyk, na przykład między drzewami. Musi być też zapewniony odpowiedni promień skrętu na budowę. Do tej pory, na bardzo wiele zapytań, tylko dwie działki nie spełniły tego wymogu. 

Budizol to polska firma rodzinna, założona 33 lata temu przez małżeństwo inżynierów. Na początku była to firma remontowa, a następnie budowlana zajmująca się generalnym wykonawstwem. Z czasem Budizol zaczął budować domy wielomieszkaniowe oraz całe osiedla domów jednorodzinnych. W latach ‘90 i ‘00 firma budowała m.in. restauracje MacDonalds z prefabrykatów drewnianych. W 2015 roku otworzony został zakład prefabrykacji żelbetowej, który wraz z istniejącym już zakładem prefabrykacji drewnianej pozwolił firmie wyspecjalizować i skupić się na budowaniu w tej technologii. 

W zeszłym roku firma Budizol stworzyła markę budiHOME, która oferuje budowę domu z prefabrykatów dla inwestora indywidualnego. Branża budowlana i środowisko wokół niej zmienia się i otwiera na nowoczesne technologie, mi.n. takie, jak prefabrykacja. Ta technologia jest też świetną odpowiedzią na nowe Warunki Techniczne 2021, które mogą być trudne do spełnienia przy budowie w tradycyjny sposób. 

Zakład produkcyjny firmy jest tak skrojony, że z jednej strony dostarcza elementy na magazyny Amazona, Zalando czy Agata Meble i inne skomplikowane obiekty wysokiej kubatury, z drugiej na budowę indywidualnych domów jednorodzinnych. Całe to doświadczenie firmy Budizol z budynków zaawansowanych technologicznie przeniesione jest na markę budiHOME, czyli budowę domów.

Doświadczenie budowy domów prefabrykowanych firma zdobyła w Skandynawii. Wtedy, w latach 2015-2016, nie były to popularne konstrukcje w Polsce, ale teraz to się bardzo zmienia. Stąd właśnie idea budiHOME. 

Ten artykuł to już drugi wpis z serii o domach prefabrykowanych stworzony we współpracy z marką budiHOME. Przeczytaj również pierwszy artykuł: Co to są domy prefabrykowane >>

poprzedni post
Brak komentarzy

PONAD ROK Z DZIEĆMI W DOMU – JAK SIĘ ZMIENIŁAM PRZEZ TEN CZAS?

Dzień dobry bardzo! Uff co za dzień! Jest przepiękny, upalny, czerwcowy wieczór. Właśnie udało mi się opanować pranie, a zmywarka chodzi miarowo. Dzieciaki zajęte czymś w swoim pokoju, a ja z laptopem na kolanach i herbatą w ręce usiadłam do pisania. W moim prywatnym słowniku to synonim „ogarnięcia się”.

Wiesz jaka myśl mi towarzyszy, kiedy to piszę? Że pomimo tych szalonych, ostatnich 2 lat jako rodzina poradziliśmy sobie i wciąż radzimy naprawdę całkiem nieźle. Wprawdzie wywróciliśmy nasze życie do góry nogami. Sprzedaliśmy dom pod Warszawą i zabraliśmy „cały majdan” i przewieźliśmy go w pudłach do domu teściowej. Zabraliśmy też dzieci ze szkoły i rozpoczęliśmy projekt „edukacja domowa”. No i kupiliśmy dom do remontu w Lublinie. Do tego przeżyliśmy to samo, co wszyscy czyli obostrzenia, lockdown, zakazy i nakazy związane z koronawirusem, no i nie zapominajmy o strumieniu złych wiadomości, które pojawiały się ilekroć włączyliśmy choć na chwilę TV lub radio.

Dużo tego!

Jednak gdy zaczęłam robić podsumowanie ostatnich miesięcy na potrzeby dzisiejszego wpisu, okazało się, że paradoksalnie ten czas przyniósł mi wiele dobrego, a ja sama bardzo się zmieniłam. I choć gdybym miała wybór, to jak pewnie większość z nas, wolałabym, żeby ta pandemia, lockdown i obostrzenia w ogóle nie miały miejsca, to jednak trudno mi nie przyznać, że ten czas zdecydował o wszystkich zmianach w życiu moim i mojej rodziny. Większość tych zmian jest na plus. Mimo wszystko.

Za tymi zmianami niewątpliwie stoi też współpraca, której podjęłam się pół roku temu z Panią Swojego Czasu czyli Olą Budzyńską oraz praca z jej książkami i produktami. To właśnie Ola była kobietą, która miała ogromny wpływ na moje podejście do zmiany nawyków, do codzienności i jej organizacji. A organizacja okazała się być słowem kluczowym podczas lockdownu, edukacji domowej, pracy z domu i bycia ze swoją rodziną non stop. 

Dziś chciałabym podsumować ten projekt, a najlepiej zrobię to opowiadając Ci jakie zmiany zaszły we mnie, w mojej rodzinie i co dobrego, a co złego przyniósł mi ostatni czas.

DZIECI W DOMU. WSZYSCY W DOMU.

Marzec 2020. Mamy lockdown. Zamykają szkoły. Sytuacja nowa, niektórzy nawet się cieszą, że taki urlop w środku roku. Praca zdalna, fajnie. Będzie można być w robocie na dresowo, odpoczniemy. Mamy zapasy, nadrobimy Netflixa, chwilowa sytuacja – wiadomo. Zaraz przecież wszystko wróci do normy. Do normalności! Dziś już wiemy, że z tych 2 tygodni zrobił się rok i póki co nie zapowiada się, by ta umowna normalność jakoś szybko do nas wróciła. Dosyć szybko zorientowałam się, że nie mogę wciąż czekać na to, co za rogiem. Na tę normalność właśnie. Bo co jeśli wcale nie będzie jak kiedyś? Co jeśli trzeba będzie uznać, że znana nam dotychczas definicja „normalności” jest już zupełnie nieaktualna? Przecież świat już nas i tak bardzo zaskoczył i stało się coś, co przez całe nasze życie nam się w głowach nie mieściło. A tu proszę. Zaskoczenie.

Co się we mnie zmieniło? Choć nie było to dla mnie łatwe to w końcu zaakceptowałam sytuację. To nie jest tak, że nie wolałabym, żeby było inaczej, ale zaakceptowałam fakt, że jesteśmy całą rodziną razem w domu.
Nauczyłam się nazywać ten stan nową normalnością i nieustannie powtarzałam i powtarzam sobie hasło by „grać kartami, którymi się ma”. Bo choć dla mnie dorosłej to był tylko jeden czy 1,5 roku, to dla moich dzieci, które rozwijają się i rosną w szaleńczym tempie to już szmat czasu, wspomnienia i dzieciństwo. To w mojej gestii leży, by czuły się w domu potrzebne, bezpieczne i szczęśliwe. Niezależnie od tego czy pandemia jest czy też jej nie ma. Nie chciałam, żeby moje dzieci czuły się jak niepotrzebny mebel, jak ciężar. Nie chciałam, by słyszały jak narzekam, że non stop są ze mną. Zamiast tego, gdy każdemu było ciężko, bo i takie momenty przecież się zdarzały, rozmawiałam z moimi synami tłumacząc im, że to, że mają siebie czasami dosyć jest ok. Kombinowaliśmy jak by tu zrobić, żeby każdy, pomimo siedzenia na kupie miał swoją przestrzeń i czas. Bo nie tylko dorośli tego potrzebują, uwierz mi.

Myślę, że gdy to sobie uświadomiłam nasza codzienność stała się po prostu lżejsza. Wiadomo, niemal codziennie mam momenty, kiedy irytuje mnie najdrobniejsza wzmianka moich dzieci nt. Robloxa albo innej fascynującej gry. Jednak gdy tylko czuję, że mnie albo komukolwiek w domu zaczyna się robić tzw. menisk wypukły, a emocje sięgają zenitu – już wiem co mam robić.  

Szukam wtedy przestrzeni dla siebie, dla dzieci, szukam swojego czasu. Rozdzielam zadania, zarządzam jakąś wspólną organizację dnia i zrobienie planu. 

Jesienią napisałam o tym tekst na blogu. JAK ZNALEŹĆ CZAS DLA SIEBIE?

Wszystko co wiem na temat organizacji czasu z dziećmi w domu, metody i sposoby, które się u mnie sprawdzają, a także wiele, wiele innych znajdziesz w książce Oli „Dzieci i czas”. Uważam, że to lektura ogromnie przydatna dla rodziców, zwłaszcza małych dzieci.

MOJE DZIECI NIE CHODZĄ DO SZKOŁY

Rok w edukacji domowej sprawił, że zupełnie zmieniłam podejście do edukacji moich synów i do tego, w jaki sposób powinni się uczyć i spędzać swój czas wolny. Jednym słowem już się tak nie przejmuję.
A przejmowałam, i to nawet całkiem sporo. Ten rok pokazał mi jakie dzieci są wspaniałe, mądre, jaki mają w sobie potencjał, chęć poznawania świata i uczenia się nowych rzeczy. Jeśli tylko damy im na to przestrzeń, a sami, jako rodzice, znajdziemy w sobie cierpliwość i pasję, by im tę wiedzę pomóc przyswoić. Dla mnie to jest absolutnie fascynujące. Jest jeszcze jedno – mieliśmy ten przywilej, że mieliśmy na tę domową edukację czas, mnóstwo czasu. Mogliśmy cierpliwie tłumaczyć, mogliśmy dać przestrzeń na swobodne odkrywanie i przyswajanie wiedzy. Charakter naszej pracy nam na to pozwolił i jestem za to bardzo, bardzo wdzięczna.

Nawet jeśli moje dzieci wrócą do systemowej szkoły, ja już raczej nie stanę się mamą, która przejmuje się pałą za brak pracy domowej. Nie będę ich cisnąć, żeby mieli super oceny, bo zobaczyłam, że oceny mają naprawdę niewiele z edukacją. Dzięki decyzji o domowym nauczaniu mam poczucie wygranego dla nich roku. I choć cała sytuacja ma też sporo wad, a największą z nich jest brak kolegów ze szkolnej ławki i fakt, że ja nie mogę pracować tyle, ile bym chciała, to w obecnej sytuacji nie mogliśmy dokonać lepszego wyboru.
Nauczyłam się jeszcze bardziej ufać swojej intuicji i … swoim dzieciom.

Przy domowej szkole i zdalnej pracy niezbędny jest dla mnie choć minimalny plan dnia. W zeszłym roku, kiedy to pomieszkiwaliśmy w Norwegii, napisałam wpis o tym JAK ORGANIZUJĘ I PLANUJĘ CODZIENNOŚĆ W KRYZYSOWYM CZASIE?

JESTEM DLA SIEBIE WAŻNA

Przed pandemią bycie dla siebie ważną oznaczało dla mnie wybranie się na jakiś samotny wyjazd, wakacje, wizytę w SPA itp. Co jeśli nic z tych rzeczy nie jest dostępne? Czy to oznacza, że powinnam się w całości poświęcić rodzinie, dzieciom i czekać na „normalność”? Nie, bo jeśli bym to zrobiła, to bym zwariowała. Nie, bo nie jestem tylko mamą i żoną.

Po roku bycia z dziećmi i z mężem w domu, synonimem bycia dla siebie ważną jest dla mnie wywalenie na zbity pysk swojego wewnętrznego krytyka i wewnętrznej perfekcjonistki. I och! Jakże mi z tym wspaniale! Jak lekko i dobrze mi się dzięki temu żyje. Jak to dobrze być dla siebie dobrą. Odpuścić to, co odpuścić można, przestać się tak wszystkim, a w szczególności sobą przejmować. Mieć i robić WYSTARCZAJĄCO. Jakże to wyostrza myślenie, zmienia perspektywę, pozwala być tu i teraz. 

To jest zdecydowania jedna z największych zmian, którą przyniosły mi ostatnie miesiące. Zmiana, na którą ogromny wpływ miały książki Oli Budzyńskiej, zwłaszcza moja ulubiona „Asertywność i pewność siebie”.
To jest taka książka, którą ja z chęcią kupuję swoim przyjaciółkom w prezencie. Nie dlatego, by stawały się bardziej perfekcyjne, ale dlatego, by zobaczyły, że są wystarczająco dobre i mają w sobie ogromną siłę. Na przykład do tego, by powiedzieć „nie” albo „ja też jestem ważna”

Polecam Ci wpis, który napisałam. PERFEKCJONISTKA – O TYM JAK JĄ W KOŃCU WYRZUCIŁAM ZE SWOJEGO ŻYCIA.

STAŁAM SIĘ BARDZIEJ UWAŻNA

Zawsze byłam uważna. Cieszyłam się drobiazgami i czerpałam z życia garściami. Jednak dopiero będąc z rodziną 24 h / dobę i próbując na każdym kroku znaleźć na wszystko czas i wygospodarować chwilę dla siebie, zrozumiałam, że muszę włożyć ogrom pracy w to, by przefiltrować to, czemu chcę poświęcać swój czas i energię. Rozpoczęłam wielowymiarowe i nie zawsze łatwe porządki. Rozpoczęłam ćwiczenia z asertywności. 

Zredukowałam co najmniej o połowę liczbę „znajomych” na Facebooku, z którymi nie zamieniłam słowa od co najmniej 10 lat. Przestałam obserwować wiele kont na Instagramie, uznając, że to nie jest dla mnie miejsce do utrzymywania kontaktów towarzyskich, ale przede wszystkim miejsce mojej pracy. Zaczęłam częściej mówić „nie” w odpowiedzi na propozycje współpracy, które nie były dla mnie. Wyciszyłam powiadomienia w telefonie, ustawiłam status „niedostępna”. Dla tych najważniejszych ludzi w moim życiu jestem dostępna w życiu realnym i jest to dla mnie bardzo wartościowy czas. W końcu mam go dla mojej najlepszej przyjaciółki, z którą niemal codziennie rozmawiam przez telefon. 

Od kilku tygodni redukuję stan posiadania. W pierwszej kolejności zabrałam się za tony naszych gratów, które przechowywaliśmy na strychu teściowej. Ogrom zupełnie niepotrzebnych nam rzeczy, które wywożę, oddaję, sprzedaję, wyrzucam.
Przestałam subskrybować niechciane newslettery, wypisałam się z programów lojalnościowych różnych sklepów.

Wyłączyłam wiadomości, przestałam oglądać telewizję (nawet u rodziców) i słuchać radia w samochodzie. Odcinam się konsekwentnie od złych wiadomości i psychozy, którą serwują nam media. Zamiast tego mam stare płyty CD z muzyką albo kursy językowe, gdy mnie nachodzi ochota, by się trochę pouczyć.

I w ten właśnie sposób odzyskałam i odzyskuję krok po kroku przestrzeń i czas. Czas dla mnie i mojej rodziny. Czas na to, co dla mnie, dla nas naprawdę ważne. Czuję się jakby zrzuciła z pleców kilkudziesięciokilogramowy plecak. 

Z rzeczy miłych – jestem na finiszu porządkowania rodzinnych zdjęć. Wywołane, wklejam do albumów, podpisuję i kolekcjonuję wspomnienia. Słucham przy tym fantastycznych webinarów i podcastów. Kupiłam też ostatnio Dziennik Wieloletni

Jestem nim oczarowana. Każdego dnia odpowiadam na jedno pytanie do mnie samej. Przez cały rok. Jedno pytanie na jeden dzień. W następnym roku będę robić to samo – odpowiadać na dokładnie te same pytania.
I tak przez 5 lat, bo to dziennik 5 letni. Codziennie wieczorem siadam z kubkiem herbaty i wpisuję swoją odpowiedź, wyobrażając sobie, że kiedyś moje wnuki będą to czytać, i że będzie to po mnie niesamowita pamiątka. Uwielbiam ten dziennik. To jak jest wykonany. Za jego kolor, druk, przepiękny papier i płócienną okładkę. To jeden z takich przedmiotów, który po prostu sprawia radość.

JESTEM ZORGANIZOWANA

I będę o tym mówić głośno ☺ Zawsze myślałam, że nie mam prawa tak o sobie mówić, że jeszcze tyle pracy czeka mnie, żeby móc być zorganizowaną. Bo przecież zdarza mi się zapomnieć walizkę jadąc w podróż. Albo mieć potworny bałagan. Albo nie kończyć tego, co zaczęłam. Albo odwoływać spotkania, bo się nie wyrabiam. Albo przesuwać kilka razy tzw. „deadline’y”. Współpraca z Panią Swojego Czasu, jej książki, webinary, jej filozofia, pokazały mi, że sposoby na organizację i sama organizacja jest dla ludzi, a nie odwrotnie. Że możemy planować i się organizować tak jak nam się podoba. Że możemy mieć na to swoje, nieidealne sposoby, byleby tylko nam służyły. Bylebyśmy nie wpadli w pułapkę perfekcjonizmu w organizowaniu się.

I przede wszystkim, że zrobione jest lepsze od doskonałego. 

Zatem jestem zorganizowana po swojemu i bardzo mi z tym dobrze. Już nie wyobrażam sobie swojej codzienności bez różnych narzędzi, które wcześniej leżały poupychane w szufladach, bo ja czekałam na doskonały moment. Na to, ąż będę mogła być porządnie zorganizowana. Dzisiaj moja codzienność to pokreślony do granic kalendarz, Planner Pełen Czasu do wszystkiego, karteczki elektrostatyczne, które zwalniają przestrzeń w mojej głowie, tak że nie muszę już o wszystkim pamiętać. Wystarczy, że je przykleję, gdzie tylko się da. I najlepsze na świecie pióro kulkowe Pilota. Jako maniaczka zapisywania wszystkiego znalazłam po latach ideał. Steve Jobs miał swoje czarne golfy, ja do końca swoich dni będę mieć swoje czarne Piloty ☺To właśnie nimi zapisuję najpierw wszystko, co później wysyłam do Internetu 🙂

CO POSZŁO NIE TAK?

Zastałam się i zasiedziałam. Moje ciało przypomina mi o tym każdego dnia różnymi bólami. Za dużo siedzenia przy komputerze, za dużo telefonu i pochylonej nad nim głowy. Boli kark, bolą plecy. Do tego mnóstwo podjadania i dodatkowe kilogramy, które wcale nie chcą sobie pójść. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Sama to sobie zrobiłam. Hasztag „zostań w domu” u mnie właśnie takie spustoszenia poczynił. Oczywiście to tylko wymówka, bo ruszać się można zawsze i wszędzie, ale ja typem sportowca nie jestem i muszę włożyć ogrom sił, by znaleźć w sobie motywację. Oczywiście mam nadzieję, że już za chwilę, już za momencik, może jak się remont skończy to wtedy ja, cała na sportowo zacznę wyciskać siódme poty na macie. Ale czy to też nie jest znowu bezsensowne czekanie na to, co za rogiem? Mam nadzieję, że w końcu wrócę na dobre tory, bo wcale się ze sobą dobrze. nie czuję przez to „zasiedzenie”.

Tak czy inaczej zmieniłam się, dorosłam i dojrzałam. Czuję to całą sobą! Nauczyłam się głośniej mówić innym „NIE’, a sobie „TAK”. Dostrzegłam to jak fajny dom stworzyłam z Tomkiem dla naszych dzieci i w kontekście naszych ostatnich przeprowadzek wcale nie mam na myśli budynku ☺

Nauczyłam się wiele o sobie, odkryłam w sobie nieznane mi dotąd pokłady cierpliwości. Nauczyłam się jeszcze bardziej słuchać swoich dzieci, otwierać się na ich problemy. Dbając o siebie stałam się fajniejszą mamą.

Jest coś jeszcze. Przestałam szukać poczucia bezpieczeństwa w świecie zewnętrznym, bo ten zmienia się jak w kalejdoskopie i wciąż jest niepewny. Znajduję je w sobie. Razem z siłą, kreatywnością, zaradnością, intuicją, mądrością i spokojem. Wszystko jest we mnie. Uświadomienie sobie tego jest najcenniejszą lekcją, jaką dał mi miniony rok.

Jakie lekcje dał Tobie?


Dzisiejszy wpis powstał we współpracy z Panią Swojego Czasu

Artykuł pochodzi z

Brak komentarzy

Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

[ad_1]

Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK? Co ma wpływ na ocenę punktową (scoringową)? Czego dowie się o nas bank, sprawdzając nas w bazie BIK? W jaki sposób sprawdzić szanse na otrzymanie kredytu mieszkaniowego?

Jeżeli jesteś na etapie przygotowywania się do kredytu mieszkaniowego, to warto rozważyć wcześniejsze sprawdzenie swojej historii kredytowej w BIK. Dlaczego warto sprawdzić informacje w nim zawarte, omawiałam w artykule => BIK – co to jest i jak go sprawdzić? Natomiast w jaki sposób pobrać raport BIK przeczytasz w => Jak pobrać raport BIK?

W tym artykule skupimy się na tym, jakie informacje na nasz temat znajdują się w raporcie BIK. Będą to konkrety, ponieważ zrobimy to na podstawie prawdziwego raportu BIK. Przeanalizujemy go krok po kroku. Przejdziemy również przez Analizator Kredytowy BIK, który określi nasze szanse na zaciągnięcie kolejnego kredytu.

Raport BIK – podstawowe informacje

Po pobraniu raportu BIK otworzy nam się główna strona z podsumowaniem naszego raportu:

1 raport bik - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Wskaźnik BIK wskazuje nam, w jaki sposób spłacamy nasze zobowiązania. W tym przypadku jest w kolorze zielonym, co oznacza, że są spłacane bez opóźnień.

Ocena punktowa BIK (scoring) jest całościową oceną nas jako kredytobiorców. Jest to bardzo ważny punkt podczas podejmowania przez banki decyzji kredytowej. W poniższym przykładzie jest to ocena “Doskonała” i tylko 20% osób znajduje się w tej grupie.

Ocena punktowa obliczana jest na podstawie historii kredytowej w bankach. Jest to prognoza tego, na ile prawidłowo będziemy spłacać kredyty w przyszłości. Im wyższa wartość tym oczywiście lepiej. Poniżej oceny punktowej znajdziemy przedziały wystawianych ocen. Nim niższa ocena tym mniejsze szanse na otrzymanie kredytu. Dlatego jeżeli w porę dowiemy się, jaka jest nasza ocena, to będziemy w stanie podjąć kroki zmierzające do jej poprawy.

Co ma wpływ na ocenę punktową BIK (scoring)?

W prawym dolnym rogu podsumowania raportu możemy zobaczyć podpowiedzi co ma wpływ na naszą ocenę scoringową. Wiele mitów na ten temat powstało, więc poniżej zamieszczam screeny z każdej podpowiedzi:

Co wplywa na ocene scoringowa 1 - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?
Co wplywa na ocene scoringowa 2 - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?
Co wplywa na ocene scoringowa 3 - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?
Co wplywa na ocene scoringowa 4 - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Podstawowe informacja na temat zobowiązań kredytowych

W dalszej części raportu znajdziemy podsumowanie spłacanych i spłaconych zobowiązań kredytowych. Są to ogólne informacje dotyczące kwoty udzielonej oraz pozostającej do spłaty. Znajdziemy też informacje na temat tego, w jaki sposób są spłacane zobowiązania. Jeżeli mieliśmy chociaż jeden dzień opóźnienia w spłacie, to przy tym kredycie pojawi się żółty znacznik zamiast zielonego.

Jak widać poniżej, wszystkie aktualne kredyty były i są spłacane regularnie. Jedynie kredyt w kwocie 60 tys. zł, który został zamknięty w ciągu ostatnich 60 miesięcy, miał zaległości. Było to jednodniowe opóźnienie w 2017 roku. Dlatego tym bardziej pamiętajmy o terminowej spłacie kredytów. Wszystkie zaległości są rejestrowane w bazie BIK.

Na samym dole znajdują się informacje dodatkowe, które wskazują, ile razy w ciągu ostatnich 12 miesięcy były wykonane zapytania do BIK. Liczba ta pokazuje tak naprawdę, ile razy w tym okresie składaliśmy wnioski o kredyt. Im większa liczba, tym gorzej dla nas. Jeżeli planujemy wnioskować o kredyt hipoteczny, to ograniczmy do minimum zaciąganie innych kredytów.

2 raport bik - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Szczegółowe informacje na temat zobowiązań kredytowych

Teraz przechodzimy do szczegółowych informacji na temat naszych zobowiązań. Jak widzimy, każdy kredyt możemy podejrzeć szczegółowo. Znajdziemy informacje na temat banku, oddziału, daty zawarcia umowy. Znajdziemy również informację na temat kwoty udzielonej i wysokości raty. Kółko, które zawiera liczbę określoną w procentach, wskazuje nam postęp w spłacie kredytu.

3 raport bik - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Gdy klikniemy szczegóły kredytu, to zobaczymy jeszcze więcej informacji: kwota pozostała do spłaty, kwota kredytu z odsetkami oraz szczegółową historię spłaty. Możemy podejrzeć każdy rok, a następnie każdy miesiąc. Jak widać poniżej, aktualizacja danych odbywa się średnio co 3-4 dni. Każdy dzień opóźnienia będzie tu odnotowany.

5 raport bik - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Jak sprawdzić szansę na otrzymanie kredytu?

Bardzo fajnym rozwiązaniem w BIK jest możliwość sprawdzenia naszej szansy na otrzymanie kredytu gotówkowego lub mieszkaniowego. Jedynym warunkiem skorzystania z tego kalkulatora jest pobranie aktualnego raportu BIK. Aplikacja po uzupełnieniu dodatkowych pól oceni nasze szanse. Jeżeli chcielibyście to sprawdzić, to możecie to zrobić, pobierając raport BIK za pomocą poniższych linków lub bezpośrednio ze strony BIK.

Jeżeli pobierzemy raport BIK, to możemy przejść do Analizatora Kredytowego BIK. W pierwszej kolejności wybieramy, czy ma to być kredyt konsumpcyjny, czy mieszkaniowy. Na naszym przykładzie zrobimy analizę dla kredytu mieszkaniowego. Wpisujemy wartość zabezpieczenia (zwykle cena zakupu w przypadku jej nabycia) oraz kwotę kredytu. Następnie wpisujemy liczbę rat lub określamy wysokość raty, jaka nam odpowiada. Przechodzimy dalej.

8 raport bik - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Na następnej stronie uzupełniamy dane dotyczące naszego źródła dochodów i jego wysokość oraz liczbę osób na utrzymaniu i sumę wydatków gospodarstwa domowego. Przechodzimy dalej.

9 raport bik - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Analizator Kredytowy BIK zaciąga wcześniej pobrany przez nas raport BIK i na tej podstawie dokonuje analizy szans na otrzymanie przez nas kolejnego kredytu. Dla naszego przykładu są duże szanse na jego otrzymanie. Możemy szczegółowo zapoznać się z informacjami na temat tego co ma wpływ na tę ocenę. Są to: terminowość spłat, ocena punktowa, obciążenie wydatkami oraz suma kredytów.

Na samym dole znajdziemy propozycję zwiększenia szansy na otrzymanie kredytu. W tym przypadku zaproponowano wydłużenie okresu kredytowania z 240 do 318 miesięcy.

11 raport bik - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Dla porównania zobaczmy, jak wygląda negatywny wynik analizy. Dla tego przykładu wpisałam niski dochód, który dał nam poniższy wynik. Analizator wskazuje nam, że mamy małe szanse na otrzymanie kolejnego kredytu. Powodem jest zbyt wysokie obciążenie wydatkami. Sugeruje nam, że nie powinniśmy ubiegać się o nowy kredyt, ponieważ dodatkowa rata może być dla nas nadmiernym obciążeniem.

12 raport bik - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Małe wyjaśnienie

To nie jest artykuł sponsorowany, ani pisany na czyjeś zlecenie. Poglądy, które mogliście przeczytać w tym artykule, są moje. Sama korzystam np. z raportów BIK. Chcę jednak, abyście wiedzieli, że podane wyżej linki są linkami afiliacyjnymi. Oznacza to, że jeżeli klikniecie taki link, otrzymam wynagrodzenie za zakupioną przez Was usługę. Dzięki temu mogę dalej rozwijać blog i tworzyć kolejne artykuły i materiały dla Was. Proponuję Wam ten produkt, ponieważ sama z niego korzystam (i również zapłaciłam) i uważam, że w dzisiejszych czasach warto mieć swoje finanse pod kontrolą.


Bernardeta Wiekiera - Jakie informacje znajdują się w raporcie BIK?

Potrzebujesz konsultacji?

Jeśli planujesz wziąć kredyt hipoteczny, to świetnie trafiłeś. Wyślij do mnie zapytanie w sprawie bezpłatnych konsultacji. Więcej na ten temat przeczytasz, klikając w poniższy przycisk:


Przeczytaj również pozostałe artykuły z serii BIK:


Chcesz być na bieżąco?








[ad_2]

Importowane ze strony internetowej

Brak komentarzy

Czy i dlaczego warto inwestować w nieruchomości z rynku pierwotnego?

utworzone przez Mur-Bet | czerwiec 14, 2021

Sytuacja ekonomiczna w Polsce nie należy do idealnych. Inflacja rośnie, a ceny, także nieruchomości, idą w górę. Może to napawać lękiem i   budzić niepokój, warto więc mieć pewną wiedzę na temat rynku, aby podejmować dobre i świadome decyzje. Niezaprzeczalnie, jedną z lepszych opcji zabezpieczenia naszych pieniędzy, jest inwestowanie. Czy warto jednak inwestować w nieruchomości z rynku pierwotnego?

Dlaczego inwestowanie w nieruchomości jest dobrym pomysłem?

Przede wszystkim, podjęcie decyzji o zainwestowaniu pieniędzy w nieruchomości z rynku pierwotnego, jest dobrym zagraniem, ze względu na to, że jest to inwestycja korzystna pod względem długofalowym. Rynek nieruchomości w dużo mniejszym stopniu reaguje bowiem na zachwiania w gospodarce i ekonomii kraju, niż np. akcje. Nawet obecnie, po niemal roku dużej niepewności związanej z pandemią, inwestycja w nieruchomości wciąż jest opłacalna, ponieważ ich ceny wcale nie spadły, jak przewidywało lub oczekiwało wiele osób. Nieruchomości są mocno odporne na wzrosty inflacji, a dodatkowo popyt na przestrzeń użytkową, czy mieszkalną raczej nie spada, a rośnie.

Grunty i domy na sprzedaż zachowały swoją wartość, stanowiąc pewną i bezpieczną opcję dla chętnych aby zainwestować. Także mieszkania na sprzedaż stanowią dobrą opcję inwestycyjną, zwłaszcza, jeśli pochodzą z rynku pierwotnego. Nie tylko stanowią inwestycję kapitałową, ale są atrakcyjniejszą opcją dla osób poszukujących miejsca na wynajem. Możemy dostosować je do naszych potrzeb, jako właścicieli, a także do potrzeb potencjalnych najemców.

Jak wykorzystać już nabytą nieruchomość?

Pandemia i związany z nią mocny przestój w branży turystycznej nauczyły wielu inwestorów, że bezpieczniej jest skupić się na najmie długoterminowym. Inwestycja w nieruchomości może być bardzo intratna i jak najbardziej warto ją rozważyć, jeśli mamy do tego odpowiednie środki. Aby nie popełnić jednak pewnych błędów, mogących nam przysporzyć wielu problemów i drogo nas kosztować, warto pamiętać o kilku zasadach jeśli chodzi o inwestowanie w nieruchomości.

Przede wszystkim, jeśli chodzi o domy lub mieszkania na sprzedaż, które mogą cię zainteresować, przed zainwestowaniem zastanów się, komu później taką nieruchomość chcesz wynająć, jak wyglądać ma idealny dla ciebie najemca. Jeśli celujesz np. w bezproblemowego singla, który ma już środki na to, aby regularnie opłacać czynsz, ale nie planuje jeszcze rodziny, dobrą opcją będzie nowe, wygodnie urządzone jednopokojowe mieszkanie lub kawalerka. Z drugiej strony, to małżeństwa i rodziny z dziećmi zazwyczaj decydują się na podpisanie umowy na dłużej. Na jakąkolwiek nieruchomości się zdecydujesz, pamiętaj, aby swoje wybory i podpisywane umowy konsultować z prawnikiem. Możesz także zdecydować się na odpłatne usługi agencji, która w twoim imieniu znajdzie idealnego najemcę. Inwestycja w nieruchomości to ważna decyzja, warto więc dołożyć wszelkich starań, aby zarówno zakup domu czy mieszkania, jak i jego wynajem przebiegały w bezpieczny i korzystny dla ciebie sposób.

MUR-BET

Wybudujemy Twój wymarzony dom, poprowadzimy Twoją inwestycję od A do Z. Zajmujemy się kompleksową obsługą inwestycji budowlanych, od stanów surowych, po wykończenia pod klucz.

Zakup nieruchomości to poważna decyzja na całe życie. Aby nabyć własne mieszkanie trzeba przygotować odpowiednią sumę pieniędzy, a także skompletować szereg dokumentów. Oprócz ceny mieszkania, przy zakupie należy także uwzględnić dodatkowe opłaty, o których nie każdy…

Decydując się na kupno mieszkania od dewelopera, często odczuwamy niepokój związany z niepowodzeniem transakcji i utratą środków finansowych. Nasze obawy uzasadnione są niejednokrotną upadłością firm deweloperskich, co skutkuje, że odbiór mieszkania staje się…

Kiedy kupujemy nieruchomość, pierwszą rzeczą, nad którą zastanawiamy się, jest to, czy lepiej wybrać rynek wtórny czy pierwotny. Zarówno pierwsza, jak i druga opcja ma swoje zalety. Co więcej, kiedy dla jednej osoby niektóre cechy mogą być atutami, inna może je…

Zakup mieszkania jest inwestycją na całe życie i wiąże się z niebotycznymi kosztami. Nic dziwnego, że wiele osób decydując się na kupno mieszkania od dewelopera, chce się do tej czynności jak najlepiej przygotować.  Poniżej wyjaśniamy wszystkie istotne kwestie…

Nieruchomości to wciąż ten segment rynku, w który opłaca się inwestować. Jednak ceny domów i mieszkań na rynku pierwotnym zaczęły szybować w tym roku. Od czego zależy taka tendencja, jeśli w poprzednich latach można było kupić nieruchomość po bardziej atrakcyjnej…

Bogata oferta mieszkań oraz domów, jaką dostarczają nam obecnie deweloperzy, może zawrócić w głowie. Ostateczny wybór sprowadza się jednak do tego, co zawsze: rozważenie wszystkich potrzeb oraz zestawienie ich z możliwościami finansowymi kupujących. Dojazdy do szkoły…

Sytuacja ekonomiczna w Polsce nie należy do idealnych. Inflacja rośnie, a ceny, także nieruchomości, idą w górę. Może to napawać lękiem i   budzić niepokój, warto więc mieć pewną wiedzę na temat rynku, aby podejmować dobre i świadome decyzje. Niezaprzeczalnie, jedną z…

Od lat i każdego roku specjaliści przyglądają się cenom zakupu i wynajmu nieruchomości. Kolejni wieszcze prorokują gwałtowny ich spadek w myśl zasady po każdej hossie musi nadejść bessa, albo dla odmiany jeszcze większy wzrost. W bieżącym 2021r. oczekuje się raczej…

Kupno mieszkania to duża inwestycja, dlatego jego wyboru należy dokonać we właściwy sposób. Obecnie dużą popularnością cieszy się rynek pierwotny nieruchomości, jednak klienci coraz chętniej rozpatrują możliwość zakupu mieszkania z rynku wtórnego. Jak wybrać idealne…

Przy sprzedaży domu lub mieszkania wiele osób korzysta z pomocy pośrednika nieruchomości. Pierwsze spotkanie z nim może być nieco stresujące, jednak jeśli dołożymy odpowiednich starań, to będzie również bardzo owocne. Jak przygotować się do wizyty pośrednika? O czym…

Udostępnij

Jak wygląda współpraca z nami?

1. Wybór

Pragnienie domu żyje w każdym z nas – Maya Angelou. Jeśli szukacie od dłuższego czasu swojego miejsca do zamieszkania, to warto zainteresować się naszą ofertę.

2. Akceptacja

Po wielu propozycjach następuje akcpetacja najlepszej nieruchomości, która odpowiada Twoim potrzebom.

3. Finalizacja

Po akceptacji następuje finalizacja całej transakcji, a ty zostajesz właścicielem nowej nieruchomości.

Copyright © MUR-BET 2021

|| MUR-BET INWESTYCJE || DEWELOPER || NIERUCHOMOŚCI || DOM NA SPRZEADŻ || MIESZKANIE NA SPRZEDAŻ || NIERUCHOMOŚCI NA SPRZEDAŻ ||

 • POZNAŃ • PRZEŹMIEROWO • LUBOŃ • KOMORNIKI • PLEWISKA • MOSINA • PUSZCZYKOWO • ROKIETNICA • KÓRNIK • SWARZĘDZ • SKÓRZEWO • BARANOWO • BORÓWIEC • CHYBY • DACHOWA • DASZEWICE • KONARZEWO • LUSÓWKO • PALĘDZIE • PRZEŹMIEROWO • ROGIERÓWKO • SKÓRZEWO • SZCZYTNIKI  • KOBYLNIKI • WYSOGOTOWO • ROSNÓWKO • CHOMĘCICE • DOPIEWO • DĘBIENKO • STĘSZEW • KROSNO • KIEKRZ • SADY • DĄBROWA • WALERIANOWO • ROSNOWO • SZRENIAWA • LUSOWO • DĄBRÓWKA

Copyright © MUR-BET Nieruchomości 2021

Projekt i wykonanie: Piotr Jeziorny piotr jeziorny strony internetowe luboń, komorniki, mosina, plewiska, puszczykowo, stęszew, skórzewo Piotr Jeziorny pozycjonowanie stron internetowych luboń, komorniki, mosina, plewiska, puszczykowo, stęszew, skórzewo

|| MUR-BET INWESTYCJE || DEWELOPER || NIERUCHOMOŚCI || DOM NA SPRZEDAŻ || MIESZKANIE NA SPRZEDAŻ || NIERUCHOMOŚCI NA SPRZEDAŻ ||

 • POZNAŃ • PRZEŹMIEROWO • LUBOŃ • KOMORNIKI • PLEWISKA • MOSINA • PUSZCZYKOWO • ROKIETNICA • KÓRNIK • SWARZĘDZ • SKÓRZEWO • BARANOWO • BORÓWIEC • CHYBY • DACHOWA • DASZEWICE • KONARZEWO • LUSÓWKO • PALĘDZIE • PRZEŹMIEROWO • ROGIERÓWKO • SKÓRZEWO • SZCZYTNIKI  • KOBYLNIKI • WYSOGOTOWO • ROSNÓWKO • CHOMĘCICE • DOPIEWO • DĘBIENKO • STĘSZEW • KROSNO • KIEKRZ • SADY • DĄBROWA • WALERIANOWO • ROSNOWO • SZRENIAWA • LUSOWO • DĄBRÓWKA

Brak komentarzy

ZROBIŁAM OPERACJĘ OCZU – oto moje doświadczenia związane z korektą laserową wzroku

Naprawiłam swój wzrok! Przez ostatnie 25 lat niemal nieustannie nosiłam okulary i przez większość czasu nie przeszkadzały mi jakoś szczególnie. Przyzwyczaiłam się do faktu, że po prostu jestem okularnicą i co parę lat zmieniałam oprawki.

Gdy patrzę na moje stare zdjęcia to stwierdzam, że większość z tych oprawek była zupełnie nietrafiona i postarzała mnie o jakieś 10 lat. Tylko moje ostatnie okulary, granatowo – szare oprawki od Hugo Bossa, znalezione na dziale męskim w Vision Express były strzałem w 10. Przyznam, że odrobinę za nimi tęsknię. Do dziś uważam, że dodawały mi charakteru. Były zwieńczeniem stroju i makijażu. Bez nich czułam się naprawdę nieswojo.

Okularnicy zrozumieją 🙂 Gdy zdejmie się z twarzy okulary, które nosiło się przez ostatnie lata to człowiek czuje się jakiś taki niekompletny i bez wyrazu. Oczywiście to prędzej czy później mija. U mnie później, bo od operacji minęło 1,5 miesiąca, a ja wciąż się przyzwyczajam 🙂

MOJA WADA WZROKU

Nie miałam dużej wady wzroku. Na prawym oku -1,75, a na lewym – 1,50. Miałam jednak spory astygmatyzm, a to już jest niezłe cholerstwo. Bo przyczyną astygmatyzmu jest zniekształcenie rogówki, co w praktyce oznacza tyle, że bez okularów wszystko dla mnie było zupełnie nieostre, rozmyte i niewyraźne.

DLACZEGO ZROBIŁAM OPERACJĘ?

Lubiłam swoje oprawki, nie miałam dużej wady wzroku. Skąd zatem decyzja, by poprawić wzrok? Powodów było kilka.

Po pierwsze myśl o tym, by zrobić KIEDYŚ korektę pojawiła się w mojej głowie już dawno. To były czasy jakiegoś pierwszego reality show. Big Brother? Może Bar? Nie pamiętam. Pamiętam tylko, że jedna z uczestniczek opowiedziała wtedy o tym jak zrobiła sobie taki zabieg. W mojej głowie zaczęła kiełkować sobie myśl, że może kiedyś…Wiadomo, że przez te wszystkie lata nie było to wysoko na mojej liście priorytetów, bo zawsze było cos ważniejszego, na co trzeba nazbierać, a potem przeznaczyć pieniądze.

Po drugie – moje dzieci kochają chodzić na basen. Ja niekoniecznie, ale zanim znalazłam im zajęcia grupowe, w których ja nie muszę z nimi uczestniczyć, uczęszczałam na ten basen regularnie 1-2 razy w tygodniu. Oczywiście w okularach. Musiałam je mieć na nosie, żeby dojrzeć w wodzie swoje dzieci. W przeciwnym wypadku nie byłam w stanie odróżnić moich synów od innych wystających ponad wodę głów. Nie muszę chyba mówić jak głupio się czułam? To właśnie wtedy, podczas jednej z wizyt na basenie, zapragnęłam z całego serca zmiany.

Pomyślałam sobie: „a dlaczego nie?” Pieniądze? Zawsze są potrzebne, bo zawsze są wydatki. Takie jest życie. Skoro to jest dla mnie ważne, to i kasa się znajdzie.

Miałam ogromną ochotę, by przestać być okularnicą 🙂

ZAPRAGNĘŁAM ZMIANY

Ostatni rok jest dla mnie rokiem przełomowym pod wieloma względami, ale jedna rzecz, ale jedna rzecz, która się we mnie zadziała jest szczególna. Otóż postanowiłam przestać odkładać swoje cele i marzenia na „kiedyśtam”. Postanowiłam wziąć za nie odpowiedzialność i jeśli czegoś pragnę z całego serca, po prostu to zrobić. Albo przynajmniej zacząć robić cokolwiek w kierunku ich spełnienia. Dalej wpisuje się to w moją dewizę, by grać kartami, które się ma, ale gdy tylko pojawia mi się jakaś otwarta furtka – działam. Nie jęczę, nie biadolę, że może kiedyś, tylko to robię. Robię to co mogę i ile mogę, ale robię. I to jest jak domino. Jedna podjęta decyzja uruchamia kolejną, a we mnie rodzi się jakieś takie ogromne poczucie sprawczości.

Korekta laserowa wzroku dała temu początek. Zapisałam się na lekcje pływania dla dorosłych, bo zawsze chciałam nauczyć się pływać i nie dałam sobie wmówić, że jestem na to już za stara. A pływać chcę dobrze, bo zamierzam naprawdę spędzić wciąż kawał swojego życia na wyspie takiej jak Gwadelupa.

Postanowiłam przestać na wszystko czekać, przestać wszystko odkładać w nieskończoność. Nie mam na to czasu.

Wróćmy zatem do tematu przewodniego tego wpisu – korekty laserowej wzroku.

KLINIKA, KTÓRĄ WYBRAŁAM I PIERWSZE BADANIE

Klinikę, w której ja robiłam zabieg poleciła mi znajoma. Sama była już po korekcie i namówiła mnie bym i ja sobie taką zrobiła. Czasem odpowiednich ludzi musimy spotkać w odpowiednim czasie. To był dla mnie impuls. Następnego dnia zapisałam się na pierwsze badanie. A potem było już z górki 🙂

Klinika, w której ja wykonywałam operację to Optegra na ulicy Gęsiej w Lublinie. Mają swoje filie w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie, Szczecinie, Katowicach, Łodzi i Rzeszowie. W Lublinie polecam z całego serca doktor Beatę Sawicką – Wojtiuk.

Koszt mojej operacji w lubelskiej klinice to 6800 zł. Za wizyty kontrolne płaciłam i będę płacić osobno.

Pierwsza wizyta to kompleksowe i zupełnie bezbolesne badanie wzroku. O tym jak się do tego badania przygotować opowie nam osoba zapisująca nas na wizytę. Ważna rzecz – jeśli nosisz soczewki kontaktowe, musisz z nich zrezygnować na minimum tydzień przed badaniem kwalifikującym. O tym też jesteśmy informowani podczas rejestracji.
Ja zabrałam ze sobą ostatnie wyniki badań od okulisty, żeby optometrysta i okulista mogli zobaczyć jak mój wzrok się zmieniał na przestrzeni ostatnich lat. Dobrze jest tego dnia zrezygnować z makijażu i mieć ze sobą okulary przeciwsłoneczne, bo będziemy mieć zakraplane krople rozszerzające źrenice.

Badanie trwa ok. 70 minut i jest niezbędne, żeby lekarz stwierdził czy kwalifikujemy się do operacji. Po nim możesz, ale nie musisz się zdecydować na kolejny krok, czyli operację. To sprawa bardzo indywidualna. Ja gdy tylko usłyszałam, że moja wada wzroku kwalifikuje się do korekty, zapisałam się na zabieg.

DZIEŃ OPERACJI

Na 24 godziny przed operacją nie można spożywać alkoholu.
W dniu operacji nie można pić kawy ani napojów z kofeiną.
Należy być bez jakiegokolwiek makijażu i kremu.
Trzeba być na czczo.
Należy mieć kogoś, kto odwiezie nas do domu po zabiegu. Prowadzenie auta jest niemożliwe. Ja nie dałabym rady wrócić do domu sama nawet autobusem.
Należy mieć ze sobą dobre okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV. Bez tego też ani rusz. Światło słoneczne po zabiegu będzie nie do wytrzymania.
Polecam ubrać się wygodnie i zaplanować jakieś 2-3 h wolnego czasu.

W dniu operacji wykonano mi raz jeszcze szczegółowe badania. Tym razem zajęły one mniej, bo jakieś 30 minut. Następnie zostałam zaprowadzona na salę operacyjną. Doktor, która miała mi wykonywać zabieg długo i szczegółowo opisywała mi krok po kroku co będzie się działo podczas operacji. Pokazywała laser, opowiadała nawet o dźwiękach, które będę słyszała podczas wykonywania korekty. To było dla mnie bardzo ważne i dawało mi ogromne poczucie bezpieczeństwa.

Zostałam kilkukrotnie znieczulona (kroplami do oczu, nie dożylnie). Po znieczuleniu kroplami nic nie czułam. Naprawdę nic. Lekarka dotykała mojego otwartego oka, a ja nie dość, że nic nie czułam, to nawet nie mrugnęłam. Dla mnie najtrudniejsze było pogodzenie się z faktem, że ktoś robi mi coś przy oczach. Na przykład dotyka czymś moją gałkę oczną, ja to widzę, ale nie czuję. Jest to nieprzyjemne doznanie, ale natury emocjonalnej, nie fizycznej. Nie bałam się bólu, bo zostałam zapewniona, że nie będę nic czuła i tak rzeczywiście było.

Cała procedura zabiegowa (rozmowa z lekarzem, znieczulenie, wprowadzenie na salę etc) trwa 20-30 min, ale sama praca lasera to w moim przypadku po kilkanaście sekund na każde oko.

Pani doktor spokojnym głosem, dotykając moich ramion odliczała ze mną sekundy pracy lasera, uspokajając mnie i. mówiąc jak do dziecka. I jest to cholernie ważna rzecz! Bo najtrudniejsze w tej operacji jest pogodzenie się z tym, że to operacja w znieczuleniu miejscowym na wzroku, który mamy tylko jeden i uświadomienie sobie, że jest się w dobrych rękach i że wszystko będzie dobrze. Nieprzyjemny był dla mnie zapach przypalanej skóry, kiedy laser pracował przy moim oku. Wyobraźnia pracuje wtedy na najwyższych obrotach. Trzeba zaufać. Sobie, lekarzowi i doskonałej maszynie, która wyłącza zasilanie przy najdrobniejszym błędzie ludzkim. Wszystko jest wyliczone co do milimetra, nic nie ma prawa pójść nie tak. Błąd ludzki jest tu niedopuszczalny.

PO ZABIEGU

Moja korekta była wykonywana metodą FemtoLasik i została wybrana przed lekarza na podstawie przeprowadzonych badań. Po skończonym zabiegu przez pierwsze 15-20 minut widziałam tylko światło. Zostałam zaprowadzona do pokoju wypoczynkowego i tam, przy zasłoniętych roletach mogłam sobie powolutku dojść do siebie. Po tym czasie zaczęłam niewyraźnie widzieć. Wciąż działały krople znieczulające. Lekarka ponownie mnie zbadała, żeby zobaczyć czy wszystko ok.

Z receptami, szczegółową instrukcją stosowania kropli (z antybiotykiem, przeciwzapalnych i silnie nawilżających), w ciemnych okularach, wyszłam samodzielnie z kliniki, gdzie w samochodzie czekał na mnie mąż. I w tym właśnie momencie krople znieczulające przestały działać. Oczy zaczęły mnie bardzo piec. Co chwilę zakraplałam nawilżające krople i w zasadzie nieustannie miałam zamknięte oczy. Dlatego to tak bardzo ważne, by mieć kogoś, kto nas odwiezie do domu.

Po powrocie do domu wzięłam ibuprofen i poszłam spać na kilka długich godzin. Mój organizm zawsze błaga o sen, gdy chce się zregenerować. O tym jak cholernie ważny jest sen dla naszego zdrowia pisałam tutaj:

MOJE SPOSOBY NA DOBRY SEN.

Pod żadnym pozorem nie można oka pocierać i dotykać przez pierwsze dwa tygodnia. To, czego dokonał laser musi się tak jakby zrosnąć. Dlatego też w nocy spałam w plastikowych nakładkach na oczy i takiej opasce bawełnianej. Przez miesiąc się nie malowałam i nie stosowałam żądnych kosmetyków w okolicy oczu. Generalnie trzeba być bardzo delikatnym i ostrożnym. No i nie rozstawałam się z okularami przeciwsłonecznymi. Przez pierwsze dni chodziłam w nich nawet po domu.

POPRAWA WZROKU

Poprawę mojego wzroku zauważyłam juz dzień po zabiegu i od razu się do tego przyzwyczaiłam 🙂 Nie szukałam odruchowo okularów i przeszłam z tą zmianą do porządku dziennego, co mnie samą nawet nieco zaskoczyło. Mój wzrok polepszał się z dnia na dzień.

Minęło 1,5 miesiąca od zabiegu. Widzę bardzo dobrze, ale o określonych porach dnia astygmatyzm się odzywa i mój wzrok, np. o zmierzchu traci swoją ostrość. Dalej widzę z oddali osoby, potrafię rozpoznać kto stoi 100 metrów ode mnie, ale muszę się bardziej wysilić, żeby złapać ostrośc, niz wtedy, gdy po prostu zakładałam na noc okulary.

Od teraz mogę polegać tylko na swoich oczach. Kiedy czuję, że są suche – zakraplam krople nawilżające. Często po całej nocy też musze wkroplić parę kropli kropel. Korekta laserowa nie zniwelowała moich anatomicznie ogromnych źrenic, które potrafią rozszerzyć się do 6-7 mm, a ja wtedy wyglądam jakbym miała czarne oczy. W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że do oka wpada mi ogromnie dużo światła, co uprzykrza mi życie na przykład podczas jazdy autem nocą. Światło aut jadących z naprzeciwka po prostu mnie oślepia. Dlatego nie lubię jeździć autem nocą. Co nie zmienia faktu, że mogę swobodnie prowadzić auto i za dnia, i w nocy.

KOREKTA LASEROWA OCZU – MOJE WNIOSKI

Napisałam chyba wszystko, co wiem 🙂 To moje subiektywne odczucia, pamiętaj o tym. Nie jestem lekarzem, nie mam wiedzy medycznej, a co za tym idzie mogłam popełnić błędy na przykład w nazewnictwie anatomii oka.

Bardzo się cieszę, że zrobiłam ten zabieg. Komfort życia jest dla mnie nieporównywalnie większy. Mój wzrok z dnia na dzień staje się coraz lepszy, bo oczy wciąż się goją. Skończyło się nieustanne szukanie okularów, czyszczenie szkieł i noszenie dwóch futerałów z okularami (korekcyjne zwykłe i korekcyjne przeciwsłoneczne). Mam wrażenie, że nieco odmłodniałam bez tych okularów, a moje duże oczy w końcu wyjrzały zza szkieł.

Mam nadzieję, że w moim wpisie znajdziesz odpowiedzi na nurtujące pytania. Jeśli jednak jest coś jeszcze, o co chciałabyś/chciałbyś zapytać – śmiało, zostaw swoje pytanie w komentarzu.

Artykuł pochodzi z

Brak komentarzy

Pożar w domu. Jak zabezpieczyć dom przed pożarem?

0 Udostępnień

Dwa tygodnie temu wybuchł pożar w domu sąsiada – 100 metrów od nas.

Gdy zauważyłem dym, poleciałem od razu na miejsce, aby pomóc, ale… nie było jak. Paliło się świeżo wyremontowane poddasze i cały bok budynku, wszędzie był gryzący dym i nawet nie było za bardzo jak podejść.

Upewniliśmy się, że mieszkańcy są świadomi zagrożenia i znajdują się poza domem i przesunęliśmy stojące obok samochody. Próbowaliśmy stłumić ogień, ale ciśnienie w wodociągu było bardzo niskie, a gaśnice okazały się bezużyteczne na zewnątrz.

Pozostało tylko czekać na przyjazd straży pożarnej patrząc jak ogień trawi kolejne elementy budynku…

Straż pożarna dotarła na miejsce dość szybko, ale zgubiła po drodze wjeżdżając w boczną uliczkę. Na szczęście pożar został ugaszony szybko, a konstrukcja budynku wydaje się nienaruszona.
Czy jednak wystarczy wyremontować poddasze czy trzeba naprawić dach?
Tego nie wiem.
Wiem jednak, że gdyby ktoś wezwał straż tylko kwadrans później, to by nie było czego gasić. A to przecież bardzo możliwe: mieszkańcy nawet mogli być nieświadomi zagrożenia, a sąsiadów nie mogło być w domu lub mogli nie zauważyć dymu.
Przerażające!
I to może spotkać każdego z nas.

Czy zrobiłeś wszystko, aby zabezpieczyć się przed takim zagrożeniem? Jeżeli uważasz, że sprawa cię nie dotyczy, to wiedz, że w 2019 roku doszło do ponad 14 000 pożarów w domach jednorodzinnych, w których śmierć poniosło 158 osób.
Pożar może pojawić się wszędzie i dlatego warto stosować się do kilku zdrowych zasad:

  • Nie stawiaj budynku blisko innych zabudowań lub lasu. Jeżeli już musisz, zadbaj o to, aby ściana miała odpowiednio wysoką klasę odporności pożarowej. Jeżeli budujesz bliźniaka, nie rezygnuj ze ściany oddzielenia pożarowego. I ja wiem, co mówią przepisy, ale wiem też, że projekt i uzyskanie pozwolenia na budowę to jedno, a na budowie hulaj-dusza. Nie oszczędzaj na swoim bezpieczeństwie!
  • Zadbaj podczas budowy o uziom fundamentowy i instalację odgromową. Porozmawiaj o tym z projektantem i kierownikiem budowy.
  • Ostrożnie z kominkami. Wystarczy wysypać gorący popiół na chwilę do kartonu, a potem zapomnieć go wynieść bo telefon zadzwonił. Tak znajomi stracili fragment podłogi. I dlatego…
  • Kup dużo gaśnic. Rób regularne przeglądy!
  • Kup koc gaśniczy. Najlepsze rozwiązanie na palący się tłuszcz na patelni.
  • Nie składuj drewna i materiałów łatwopalnych w domu i bezpośrednio przy domu.
  • Dla bezpieczeństwa domowników zmontuj czujki przeciwpożarowe: dymu, płomienia, temperatury i gazu. Czujnik czasu nie służy do wykrywania dymu!Możesz też założyć czujki, które będą wysyłały informację o zagrożeniu np. na Twój telefon. Przeczytaj artykuł o domach inteligentnych, aby dowiedzieć się więcej.
  • Rób przeglądy instalacji elektrycznych. Jest to obowiązkowe raz na 5 lat, wiedziałeś o tym? Upewnij się, że wszystko działa jak należy i nie będziesz miał żadnego zwarcia w instalacji.
  • Rób przeglądy kominiarskie raz do roku.
  • Rób co kilka miesięcy testy wszystkich czujek.
  • Załóż krany ogrodowe ze wszystkich stron domu i zadbaj o dobre ciśnienie wody, aby ugasić ogień w pierwszej fazie. Kup też długi wąż ogrodowy (50 metrów) – nigdy nie wiesz, gdzie ogień się pojawi (może ktoś nie dogasi ogniska?), a poza tym będziesz mógł pomóc, jeżeli pożar pojawi się u sąsiada.
  • Zadbaj o dobre ubezpieczenie domu. Dobre, czyli gwarantujące ci wypłatę odszkodowania, a nie najtańsze. Zawsze dokładnie przeczytaj warunki ubezpieczenia! Dowiesz się, że bez aktualnego przeglądu instalacji elektrycznej nie otrzymasz odszkodowania.
  • Nie wprowadzaj się do domu, jeżeli nie uzyskałeś pozwolenia na użytkowanie. Dlaczego? Bo wtedy korzystasz nielegalnie ze swojego domu i w przypadku pożaru ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania.
  • Kup gaśnice. Tak, to bardzo ważne więc jeszcze raz – proponuję kupić co najmniej:
  • 2 gaśnice mgłowe (wodno-mgłowe) dopuszczone do gaszenia urządzeń pod napięciem do 1000 V. Przydatne do gaszenia elektroniki i palącego się tłuszczu.
  • 1 dużą (6 kg lub większą) gaśnicę proszkową do gaszenia większych pożarów lub gaszenia ognia na zewnątrz (środek gaśniczy w postaci proszku powoduje duże straty i należy unikać gaszenia ognia tą gaśnicą w pomieszczeniach)

Umieść gaśnice w kotłowni lub garażu, wiatrołapie oraz w kuchni. Jezeli masz ​kominek – kup jeszcze jedną gaśnicę. Lepiej dmuchać na zimne. 🙂

Zapraszam do obejrzenia filmu, w którym szerzej omawiam sposoby na zabezpieczenie domu przed pożarem,

0 Udostępnień

Nieruchomości - Ceny niższe nawet o połowęNieruchomości 50% Mniej Ceny Niższe Super Okazje

Zgarnij tę ostatnią letnią zniżkę na wakacje i zaoszczędź do 50% na wybranych nieruchomościach. 

Would you like to receive notifications on latest updates? No Yes